Archiwa tagu: poniedziałek

Oops!…I Did It Again – classic pop song

Motto
Yeah yeah yeah yeah yeah yeah
Yeah yeah yeah yeah yeah yeah
Britney Spears – Oops I did it again

Witam serdecznie,

moi drodzy wiem, że jest pierwszy listopada, ale chodzi za mną pewna piosenka i postanowiłem dzisiaj zaponiedziłkować w ten piątkowy wieczór w mniej wzniosłym duchu. Są takie melodie, które wpadają w ucho i zanim się obejrzysz opanowują twój umysł, żebym nie wiem jak się tego wstydził i nie chciał się do tego przyznać.  Ja też mam taką wstydliwą tajemnicę. Czytaj dalej Oops!…I Did It Again – classic pop song

Witaj miły Poniedziałku czyli zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem

Witam serdecznie,

moi drodzy jesień zawsze wpływa na mnie refleksyjnie. Nic to odkrywczego, zapewne na Was również. Postanowiłem jednak podzielić się dzisiaj z wami garścią tych refleksji, zresztą jak co roku, jeżeli pamięć mnie nie zawodzi, lecz niech dzisiaj wyręczą mnie tutaj słowa przez duże S, a ten jesienny Poniedziałek niech powoli płynie przed siebie pchany niespiesznym jesiennym nastrojem.

Nic nie mam
Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem Czytaj dalej Witaj miły Poniedziałku czyli zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem

Projekt nowa Łódź czyli Pani Prezydenta tańczy na Fabrycznej

Witam serdecznie,

dzisiaj przejeżdżałem obok Fabrycznej i zobaczyłem, że stalowy mur doszedł już do Kilińskiego, objął swym władaniem ulicę Składową i wyciąga swe stalowe macki w stronę cerkwi. Za nim strefa zniszczenia, chaosu i braku koncepcji. Za nim strefa Żenady, której piętno nad Łodzią wisi. Zacząłem się bać. Dokąd ten mur zawędruje w przyszłym roku. A tymczasem… Czytaj dalej Projekt nowa Łódź czyli Pani Prezydenta tańczy na Fabrycznej

Tuwim i jesienna dupa do pocałowania

Motto:
“O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…”*

Witam serdecznie,

dziś o wszystkim tak po trochu, taki Poniedziałkowy pchli targ środowym, jesiennym, dżdżystym  wieczorem. Jesień rozjechała mnie swoim walcem. Nie mogę się pozbierać. Albo boli mnie głowa, albo chce mi się spać, albo boli mnie głowa i che mi się spać. Dramat. I na tym nie koniec dramatu, on się dopiero zaczyna, będzie trwał najbliższe kilka miesięcy, będzie jeszcze zimnej, będzie bardzkiej mokro, będzie ciemniej i bardziej dramatycznie. To już nie dramat, to koszmar. Czytaj dalej Tuwim i jesienna dupa do pocałowania

Witaj miły poniedziałku czyli Katy Carr i jej “Paszport”

Witam wszystkich serdecznie,

dzisiaj króciutko na rozgrzewkę, bo jakoś kostki się zastały. Chciałbym się z wami podzielić moim nowym odkryciem. Bardzo pozytywnie, bardzo energetycznie i co tu dużo mówić serce rośnie. Jednak można, trzeba tylko chcieć, mieć nieograniczone pokłady entuzjazmu, prawdziwej miłości, nie tej  bogoojczyźnianej, tej na pokaz, tej miłości pełnej nienawiści i może kapkę dystansu, żeby spojrzeć z innej perspektywy. Czytaj dalej Witaj miły poniedziałku czyli Katy Carr i jej “Paszport”

Czego jest mi żal?

Witam serdecznie,

no trochę czasu minęło, znów coś złego nas wchłonęło (o tym może następnym razem) tymczasem zaś witam Was serdecznie w ten zły, dżdżysty wrześniowy wieczór. Wczoraj było jeszcze lato, trzydzieści stopi w cieniu, a dziś (13.09.2012) obudziłem się i za oknem “ta jesień rozpostarła melancholii mglisty woal”. Co roku ta chwila mnie zaskakuje i co roku nie mogę się na nią przygotować choćbym chciał. I co roku w tym dniu nucę sobie słowa “Minął sierpień, minął wrzesień, znów październik…”. Są to słowa, które bez mej woli i wiedzy zamieszkały gdzieś w mojej głowie, lat temu wiele i niczym “miłości pajęczyna co oplotła drżący dwukwiat naszych ciał” co roku oznajmiają mi ten smutny dla mnie czas.   Zasłuchuję się w ich  kunszt, zaczynam nucić pod nosem i po chwili zapominam już o długich złych miesiącach, które są tuż tuż i pukają do mych drzwi. Ciemno, zimno, mokro, ciemno, zimno, mokro, ciemno. Zapewne, być może, z dużą dozą prawdopodobieństwa już wcześniej raczyłem Was tą perełką, ale perły są zawsze w cenie. Słucham z podziwem, słucham z zazdrością, słucham z uwielbieniem i nie mogę przestać. Zapraszam Was również na ucztę, łatwiej będzie znieść zły czas “Tęsknoty dojmującej i łzy przełkniętej wpół”.

Pozdrawiam
WYZYK

Cienko przędzie przędzalnia cienkoprzędna Henryka Grohmana

Dusza nie wychodzi na fotografii.*

Podobno oczy są zwierciadłem duszy. Czy miejsce, w którym wydarzyło się tyle różnych historii, tych dobrych i tych złych, o których nigdy się nie dowiemy, bo nie były to historie te wielkie i te doniosłe, tylko moje, twoje, nasze, małe radości, drobne smutki, czasami wielkie tragedie, może mieć duszę. Co jest jego zwierciadłem? Co jest zwierciadłem dusz, dla których miejsce to było światem całym. I kiedy również ono odejdzie w niepamięć, tak jak odeszli ci, którzy wypełniali je sobą, co się stanie z duszą jego? Co się stanie z ich duszami? Co stanie się? Czytaj dalej Cienko przędzie przędzalnia cienkoprzędna Henryka Grohmana

Cmentarz przy Wiznera – historia parku im. Tadeusza Rejtana

Czasami najzwyczajniej wyglądające miejsca mogą mieć swoją bardzo niezwyczajną historię. Czasami kryją w sobie wiele smutku, chociaż wyglądają na miejsca pogodne i radosne. Czasami przejeżdżamy obok nich codziennie i robimy to tak machinalnie, że nie zauważamy ich istnienia. Ta historia zaczęła się we wtorek 21 lutego 2012 i ta historia zaczęła się we wtorek 3 stycznia 1899. Czytaj dalej Cmentarz przy Wiznera – historia parku im. Tadeusza Rejtana