Archiwa tagu: niedźwiedzie

Słowo na Niedzielę

Gdy jako mały chłopiec chodziłem do kościoła i słuchałem niedzielnych kazań zastanawiało mnie dlaczego tak często powtarzają się czytania z Biblii. W końcu materiału jest na tyle dużo, że przez cały rok można cytować kolejne księgi a i tak nie wyczerpie się wszystkiego.

Po latach dotarło do mnie, że większość z opowieści, które znajdziemy w świętej księdze nie nadaje się do rozpowszechniania. I to nie ze względu na niski poziom artystyczny czy też brak przekazu moralnego. Chodzi raczej o to, że ten przekaz moralny kłóci się ze współczesnym postrzeganiem tego co jest dobre a co złe.

Ten wpis jest początkiem cyklu, w którym będę prezentował mniej znane fragmenty Biblii. Wszystkie zaczerpnąłem z oficjalnie obowiązującej katolików Biblii Tysiąclecia. Czytając te fragmenty należy pamiętać, że według doktryny katolickiej Biblia jest słowem Boga. Nie ma więc mowy o jakiejś pomyłce lub przekłamaniu. Różnice w podejściu do Pisma Świętego występują pomiędzy katolikami i protestantami gdy weźmie się pod uwagę kwestie interpretacji tekstu. W katolicyzmie objaśnianiem słowa bożego zajmują się księża, z tego też między innymi powodu przez długi czas Biblia nie była tłumaczona na lokalne języki – nie było takiej potrzeby, w końcu księża znali łacinę. Protestanci zaś uważają, że czytanie Biblii należy do ich religijnych obowiązków.

Dzisiejsza historia będzie związana z Elizjaszem. Był on uczniem proroka Eliasza a obu można nazwać świętymi mężami mającymi specjalne względu u Boga. Eliasz (podobnie jak Abraham) potrafił rozkazać wodom aby się rozstąpiły, na jego rozkaz ziemia zapadła się i pochłonęła setkę ludzi, potrafił też wskrzeszać zmarłych. Elizjasz był jego uczniem i “odziedziczył” część magicznych mocy. Wszystko co czynili Eliasz i Elizjasz czynili w imię Boga. Najczęściej wzywali go bezpośrednio a ten wysłuchiwał ich próśb i zabijał na przykład setkę ludzi.

Elizjasz wędrował któregoś dnia do miasta Betel gdy otoczyła go gromada dzieci. Dzieci jak to dzieci zaczęły naśmiewać się z proroka i jego łysiny. Na to Elizjasz się zdenerwował i przeklął ich w imię Pańskie. Innymi słowy rzucił na nie klątwę. Z lasu wybiegły wtedy dwa niedźwiedzie i rozszarpały czterdzieścioro dzieci na strzępy. Dość surowa kara jak na dzisiejsze czasy. Gdybyśmy spróbowali taką “moralność” przeszczepić na nasz grunt to biskup Głódź (z braku proroków posłużę się jego osobą jako przykładem) miałby święte prawo masakrować dziesiątki dzieci za nazwanie go grubasem.

Stary Testament, Księga Królewska, rozdział 2, wers 23-25:

Stamtąd poszedł do Betel. Kiedy zaś postępował drogą, mali chłopcy wybiegli z miasta i naśmiewali się z niego wzgardliwie, mówiąc do niego: «Przyjdź no, łysku! Przyjdź no, łysku!» On zaś odwrócił się, spojrzał na nich i przeklął ich w imię Pańskie. Wówczas wypadły z lasu dwa niedźwiedzie i rozszarpały spośród nich czterdzieści dwoje dzieci. Stamtąd Elizeusz poszedł na górę Karmel, skąd udał się do Samarii.

Dzięki Bogu w życiu codziennym nie kierujemy się moralnością zaczerpniętą z Biblii.