Archiwa tagu: jesień

Pożegnanie jesieni, a może powitanie wiosny…

Witam wszystkich,

tak dawno nic nie wrzucałem na Obskurę, że zapomniałem jak to się robi. Tak długo zbierałem się z wrzuceniem tych zdjęć, że z zimy zrobiła się wiosna, więc trudno powiedzieć czy to jeszcze pożegnanie czy już powitanie. Nie wspomnę już nawet o koledze T-1000, bo mu jedno a może nawet dwa już zera odpadły i tak nas wystawił wszystkich do wiatru i przepadł w lawy otchłani. Hasta la vista, baby ;-P

No cóż może wiosna natchnie nas wszystkich nowymi siłami, a jak na razie pokontemplujmy jeszcze tą szarość, smutek i marazm 🙂

Pozdrawiam

WYZYK

Witaj miły Poniedziałku czyli zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem

Witam serdecznie,

moi drodzy jesień zawsze wpływa na mnie refleksyjnie. Nic to odkrywczego, zapewne na Was również. Postanowiłem jednak podzielić się dzisiaj z wami garścią tych refleksji, zresztą jak co roku, jeżeli pamięć mnie nie zawodzi, lecz niech dzisiaj wyręczą mnie tutaj słowa przez duże S, a ten jesienny Poniedziałek niech powoli płynie przed siebie pchany niespiesznym jesiennym nastrojem.

Nic nie mam
Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem Czytaj dalej Witaj miły Poniedziałku czyli zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem

Czego jest mi żal?

Witam serdecznie,

no trochę czasu minęło, znów coś złego nas wchłonęło (o tym może następnym razem) tymczasem zaś witam Was serdecznie w ten zły, dżdżysty wrześniowy wieczór. Wczoraj było jeszcze lato, trzydzieści stopi w cieniu, a dziś (13.09.2012) obudziłem się i za oknem “ta jesień rozpostarła melancholii mglisty woal”. Co roku ta chwila mnie zaskakuje i co roku nie mogę się na nią przygotować choćbym chciał. I co roku w tym dniu nucę sobie słowa “Minął sierpień, minął wrzesień, znów październik…”. Są to słowa, które bez mej woli i wiedzy zamieszkały gdzieś w mojej głowie, lat temu wiele i niczym “miłości pajęczyna co oplotła drżący dwukwiat naszych ciał” co roku oznajmiają mi ten smutny dla mnie czas.   Zasłuchuję się w ich  kunszt, zaczynam nucić pod nosem i po chwili zapominam już o długich złych miesiącach, które są tuż tuż i pukają do mych drzwi. Ciemno, zimno, mokro, ciemno, zimno, mokro, ciemno. Zapewne, być może, z dużą dozą prawdopodobieństwa już wcześniej raczyłem Was tą perełką, ale perły są zawsze w cenie. Słucham z podziwem, słucham z zazdrością, słucham z uwielbieniem i nie mogę przestać. Zapraszam Was również na ucztę, łatwiej będzie znieść zły czas “Tęsknoty dojmującej i łzy przełkniętej wpół”.

Pozdrawiam
WYZYK