Archiwum kategorii: Poniedziałek

Witaj miły poniedziałku

Witam serdecznie

Cóż mogę powiedzieć moi drodzy. Mam radosną nowinę dla Was i dla mnie. Wszyscy odpoczną przez najbliższe dwa tygodnie. Wy odpoczniecie od mojej skromnej osoby, ja odpocznę od pracy.

Tak, nadszedł dla mnie czas urlopowy. Będę byczył się czternaście dni na łonie natury, oczywiście nie gdzie indziej jak w moim Cudownym Miejscu czyli w Karolinowie. Wyjeżdżam we wtorek i wracam dopiero w sierpniu, dokładnie rzecz biorąc drugiego sierpnia, uściślając w godzinach popołudniowych. Będę Was męczył dopiero za trzy tygodnie. Wiem, wiem cieszę się co najmniej tak samo jak Wy.

Nie bójcie się jednak, jeszcze się spotkamy w sieci. Postanowiłem pisać przez te dwa tygodnie dziennik. Przedstawię Wam historię ostatniego tanga nad Zalewem, opowiem o tym, co się wydarzyło w Karolinowie, nie omieszkam też wspomnieć o wszystkim, co chcielibyście wiedzieć o Karolinowie, ale baliście się zapytać. Nie chcę nikogo martwić, ale słyszałem, że właśnie przez te dwa tygodnie i tylko przez te dwa tygodnie maja być afrykańskie upały. Nie przejmujcie się w sierpniu nie będzie tylko padało, no wiecie nie wszyscy mogą mieć słońce. Możecie sobie to sprawdzić tutaj http://www.astronomia.pl/katalog/?id=23 Witajcie dwa tygodnie ciszy, spokoju, normalności. Uff, ale atrakcji przede mną, a co za tym idzie i przed Wami, aż sam się boję.

Miało być dzisiaj optymistycznie, pogodnie i radośnie i jest. Jakoś przeżyję jutro ten dzień w pracy (dla mnie ostatni, pod wieloma względami) czego i Wam z całego serca życzę. Trzymajcie się i nie dajcie się, będę myślami z Wami, mam nadzieję, że przed Wami jeszcze te wspaniałe urlopy 🙂

To dobry moment, żeby zakończyć.

Ps.
A na koniec tradycyjnie już mały prezencik, oczywiście, żeby nie było
za słodko.

Trojgu dzieciom groziło powtarzanie drugiej klasy. Pod koniec roku pani mówi do Jasia:
-Jasiu przeliteruj słowo “tata”!
-T A T A odpowiada Jasio
-Brawo Jasiu przechodzisz do trzeciej klasy
-A Ty Małgosiu przeliteruj słowo “mama”
-M A M A odpowiada Małgosia
-Brawo Małgosiu przechodzisz do trzeciej klasy
-A teraz Ty Ahmed, przeliteruj : “dyskryminacja obcokrajowców w Polsce
w świetle przepisów konstytucyjnych”

Witaj miły poniedziałku

Witam serdecznie.

Dzisiaj tylko mały prezencik.
Dzisiaj to dobry moment żeby zakończyć.

Pozdrawiam

WYZYK

Dwie siostry zakonne, Matematyka i Logika, przechadzają się po parku blisko zakonu. Jest późno i zaczyna się ściemniać.

– SM: zauważyłaś tego mężczyznę, który nas śledzi? Kto wie, czego chce od nas…
– SL: to logiczne chce nas zgwałcić.
– SM: o Boże, o Boże, zbliża się do nas dogoni nas za 5min i 18″. Co robimy?
– SL: jedyne logiczne rozwiązanie to przyspieszyć kroku.
– SM: o Boże, o Boże, to nic nie dało.
– SL: Oczywiście, logicznie rzecz biorąc on także przyspieszył.
– SM: o Boże, o Boże, dystans się zmniejszył, dogoni nas za 1min i 44″
– SL: jedyne logiczne rozwiązanie, to się rozdzielić: ty idź na prawo ja na lewo. Logicznie rzecz biorąc, nie może iść za obiema.

Mężczyzna decyduje się iść za siostrą Logika. Siostra Matematyka dociera do zakonu cała i zdrowa, ale, bardzo zaniepokojona o druga, która wraca kilka minut później.

– SM: siostro Logiko, o Boże dzięki, o Boże Opowiadaj, opowiadaj !!!
– SL: logicznie rzecz biorąc mężczyzna mógł iść tylko za jedną z nas i wybrał mnie.
– SM: (trochę wkurzona) tak, tak wiem, a potem ?
– SL: zgodnie z zasadami logiki, ja biegłam coraz szybciej i tak samo robił on!
– SM: tak, tak, a potem?
– SL: zgodnie z logiką, dogonił mnie.
– SM: o Boże, o Boże i co zrobiłaś?
– SL: jedyną logiczną w tej sytuacji rzecz: podciągnęłam habit do góry!
– SM: o Boże, o mój Boże! a on?
– SL: zgodnie z zasadami logiki: opuścił spodnie!
– SM: o Jezus Maria! I co się stało?
– SL: logiczne Siostra z podkasanym habitem biegnie szybciej niż mężczyzna z opuszczonymi spodniami !


Pod konarami kasztana,
Pan sprzedał mnie, a ja pana…
G. Orwell

(2004-07-12 00:19)

Witaj miły poniedziałku

Witam serdecznie.

Miałem dzisiaj napisać coś mądrego, ale coś mnie moja muza opuściła (już słyszę te radosne westchnienia ulgi). Wczoraj miałem nawet pomysł, pamiętam, że był rewelacyjny, podsunęli mi go zresztą moi znajomi, ale ulotnił się on dziś rano wraz z pewną dawka piwa i wina, które były wczoraj jego matką i ojcem. Pozwolę sobie dziś dlatego poczynić tylko parę niepowiązanych ze sobą uwag, ot taki nieukierunkowany strumień świadomości.

Dowiedziałem się ostatnio, że wraz z moimi koleżankami i kolegami w pracy, w ciągu minionego półrocza, rozmawialiśmy łącznie przez 27 lat. Zastanówcie się więc moi drodzy nad tym dobrze i niech wam rączka uschnie, jeżeli będziecie chcieli wcisnąć zieloną słuchaweczkę, w celu zadania kolejnego pytania Waszego życia.

Polecam wszystkim pierwszą płytę łódzkiego zespołu Coma pt. “Pierwsze wyjście z mroku”. Czuję się dzięki nim już lepiej jako Łodzianin. Nie musimy już tylko i wyłącznie przepraszać za frytki, pavulon i tych troje. Możecie dowiedzieć się czegoś o tym zespole pod adresem www.coma.art.pl. Teraz powinien pojawić się nad al. Włókniarzy transparent: “Dziękujemy za Comę”. Polecam z całego serca.

Bardzo mnie zasmuciła sprawa Pana Andrzeja S. No cóż po raz kolejny okazało się, że w dzisiejszych czasach posiadanie jakiegoś autorytetu graniczy z cudem, bo każdy autorytet wcześniej czy później okazuje się nikim. Ech szkoda gadać.

To nie jest dobry moment żeby zakończyć, ale zakończmy.

Pozdrawiam

WYZYK

Ps.
No dziś będzie mały prezencik. Powiem Wam, że jak to czytałem to się uśmiałem całkiem, całkiem. Po chwili zrodziła się jednak pewna myśl, która mnie zmroziła. Kurcze, a może to jest prawdziwy wywiad. Do tej pory dręczy mnie niepewność. Jeżeli ktoś cos wie na ten temat, to niech da znać, bo w tym kraju okazuje się ostatnio, że wszystko jest możliwe, a ja już po nocach spać przez to nie mogę. Rozmyślam prawda, czy żart.

Ps. 1
Na bazie poprzedniej refleksji, pozwolę sobie przytoczyć tekst pewnej piosenki, która na pewno doskonale znacie, a która w dniu dzisiejszym, oddaje po tym wszystkim mój stan samoświadomości (Lady Pank – Marchewkowe pole)

Marchewkowe pole rośnie wokół mnie
W marchewkowym polu jak warzywo tkwię
Głową na dół zakopany niczym struś
Chcesz mnie spotkać – głowę obok w ziemię wpuść

Wszystko się może zdarzyć
Wszystko się może zdarzyć

Marchewkowe o ogrodzie miewam sny
W marchewkowym stanie jest najlepiej mi
Rosnę sobie – dołem głowa, górą nać
– Kto mi powie: co się jeszcze może stać ?

Wszystko się może zdarzyć
Wszystko się może zdarzyć
Wszystko się może zdarzyć
Wszystko się może zdarzyć

Ps.2
No właśnie co może się jeszcze zdarzyć. Ja zaczynam się bać. A teraz prezencik:

Wywiad z rzecznikiem wrocławskiego MPK:
Joanna Banas: Dlaczego pasażer waszego tramwaju nie
może przesiąść się z wagonu do wagonu?
Janusz Rajces, rzecznik wrocławskiego MPK: Może, tylko Musi
skasować drugi bilet.
* Jak to? Przecież nadal jedzie tym samym tramwajem i ma bilet.
* Regulamin przewozowy mówi wyraźnie: bilet jest ważny w tym
wagonie, w którym został skasowany.
* Przepis przepisem, ale staram się zrozumieć jego sens. Tak
naprawdę, dlaczego nie mogę zmienić wagonu?
* Przebiec na czerwonym tez pani może, tyle ze ryzykuje pani
wypadkiem albo mandatem. A tutaj ryzykuje pani, ze złapie ją
kontroler.
* Ale przechodzenie na czerwonym jest niezgodne z prawem, a
przesiadanie się z wagonu do wagonu nie.
* Jakby się ludzie tak przesiadali, to kontrolerom byłoby trudno
pracować.
* Czyli wygoda kontrolerów ma być argumentem?
* Argumentem jest przepis. A poza tym jeśli kupuje pani bilet na
pociąg, to chociaż do Gdańska jedzie i 15.30, i o 18.15, to pani ma
bilet tylko na ten o 15.30.
* Przepraszam, ale tylko jeśli to miejscówka, a u nas jakoś w
tramwajach ich nie ma.
* A po co w ogóle się przesiadać?
* Przecież są sytuacje, kiedy trzeba się przesiąść, na przykład
gdy w naszym wagonie jada pijani, agresywni ludzie.
* O tak, uciec jest najprościej, a przecież trzeba
zainterweniować.
* Szczególnie gdy się jedzie na przykład z małym dzieckiem?
* Nie ma powodu, by zmieniać wagon. Można podejść do
motorniczego, a on już wie, co robić.
* Ale przecież w drugim wagonie nie ma motorniczego…
* No właśnie, on przestrzega przepisu. Nie ma go w drugim
wagonie, bo nie może przejść, gdyż tez musiałby skasować bilet.
* To jak interweniować, jeśli jest się w drugim wagonie, w
którym nie ma motorniczego?
* Przejść do pierwszego i skasować bilet…
* Skasować bilet?!
* Oczywiście. Przepis jest wyraźny.
* Czy motorniczy przejdzie do drugiego wagonu i zainterweniuje?
* Jeśli skasuje mu Pani bilet, to tak.
* Ja mam kasować bilet za motorniczego?!
* Oczywiście, przecież mówiłem Pani, ze motorniczy nie
przechodzi, bo musiałby kasować bilet. Jeśli chce Pani interwencji, to
musi Pani mieć dodatkowy bilet dla motorniczego, a najlepiej dwa, żeby
mógł wrócić do pierwszego wagonu.
* A po co będzie jeszcze przechodził?
* Jak to po co? Ktoś musi kierować tramwajem!
* To nie może po prostu przejść jak człowiek?!
* Proszę Pani, przecież przepis wyraźnie mówi, ze bez skasowania
dodatkowego biletu nie można przechodzić… Poza tym motorniczy to nie
jakiś człowiek, a motorniczy. To zasadnicza różnica!
* Wie Pan, to ja wole zostać w tym pierwszym wagonie i nie
Interweniować.
* No widzi Pani, od razu mówiłem: po co przechodzić i robić
zamieszanie!


Ale oni zamiast Mózgów mają tylko szary puch, który przez pomyłkę został
wdmuchnięty w ich głowy. (Kłapouchy)
A. A. Milne

(2004-07-05 02:19)

Witaj miły poniedziałku

Witam serdecznie.

Dziś chciałem się podzielić taką małą refleksją. Ostatnio włączyłem przez przypadek Telewizor (przez przypadek bo praktycznie spełnia on od jakiegoś czasu rolę Super Mebla do Gromadzenia Kurzu i powiem Wam, że odnosi na tym polu, jak na żadnym innym, niezaprzeczalne sukcesy). Telewizor grał sobie w tle, a ja coś dłubałem (pewnie płodziłem kolejne powitanie poniedziałku).

Nagle usłyszałem, że dobiegają mnie zza pleców znajome dźwięki (bo musicie wiedzieć, że siedzę do Telewizora odwrócony plecami, na razie się jeszcze na mnie nie obraził, cały czas sprawdzam jego cierpliwość), a była to piosenka Iggy Popa “Pasażer”.

Serce mi urosło, pomyślałem sobie: “No w końcu poszło mu w pięty, zrozumiał aluzję, zrobiło mu się głupio i postanowił się poprawić”. Serce mam dobre, nie jestem pamiętliwy, każdy ma u mnie szansę na poprawę, więc z uśmiechem na ustach, ciepłym błyskiem w oku i pewnym rozczuleniem odwróciłem się w Jego stronę. Uśmiech szybko znikł, błysk zgasł, rozczulenie szlag trafił. Moim oczom ukazała się reklam pewnego napoju. Żeby to chociaż było jeszcze prawdziwe piwo, a nie jakieś jabłkowe popłuczyny, to może bym to przebolał.

Nawet nie można powiedzieć, że ktoś się gdzieś przewraca, no oczywiście poza zerami na koncie, które zapewne rozmnożyły się przez pączkowanie. Ideał sięgnął kadzi. Ech, aż nic się nie chce już mówić. Teraz, aż się boję Go włączyć. Co następne w kolejce, “Dom wschodzącego słońca” jako ilustracja muzyczna dla reklamy profili okiennych.

To dobry moment, żeby zakończyć.

Pozdrawiam

WYZYK

Ps.
Dziś jako epilog pozwolę zamieścić sobie tekst piosenki “Pasażer” Iggy Popa. Wprost idealny wybór dla reklamy tego jabłkowego napoiku. Może należałoby iść krok dalej i spróbować z “Odą do radości”. Jest w tym sztajerku mowa o radości i o iskrach, natchnionym chórze (a można się przecież natchnąć, oj można, no oczywiście nie tymi jabłkami, bo jakoś tak plastikiem się odbija) i jasności która wszystko zaćmi. Oj niektórych to już chyba nieźle zaćmiło.

Samotny pasażer
samotna pasażerka
za nami i przed nami noc
w pałacach, bramach i na zakrętach
samotna pasażerko
odkręć gaz, trzymaj rękę na pulsie
jeśli pragniesz oddać się mocom otchłani
wystarczy tylko
tylko wznieść się w górę
wystarczy tylko
tylko wznieść się w górę

Na na na na na na na na
Na na na na na na na na
Na na na na na na na na

poszły spać modne dziewczyny
sennie ziewają skincheadzi z przedmieścia
wzniećmy pożar w ich uszminkowanych sercach
czasy są niepewne
sytuacja jest napięta
kocham nocne przewroty
i kontrrewolucje
dziury w parasolach
seledynowych szpiegów
policjantów złodziei
kieszonkowych morderców
nieważkich pijaczków
stróżów cnoty w burdelach

Na na na na na na na na
Na na na na na na na na
Na na na na na na na na

samotny pasażer to ja
ty jesteś moją samotną pasażerką
dusze nocy są w nas
a my jesteśmy ich częścią

samotny pasażer to ty
ona jest twoją samotną pasażerką
dusze nocy są w was
a wy jesteśmy ich częścią

Na na na na na na na na
Na na na na na na na na
Na na na na na na na na

Na na na na na na na na
Na na na na na na na na
Na na na na na na na na


“…wystarczą spuszczone spodnie i chwila nieuwagi, by ktoś nieżyczliwy dobrał ci się do dupy.”
Andrzej Sapkowski
Narrenturm

(2004-06-28 02:12)

Witaj miły poniedziałku

Witam serdecznie.

Dzisiaj spóźniony, za co przepraszam wszystkich wielbicieli.
Dzisiaj będzie krótko i na temat.
Dzisiaj na fali rozgrywających się mistrzostw pozwolę sobie przytoczyć tylko zdanie zaczerpnięte z prasy hiszpańskiej, odnoszące się do drużyny narodowej:

“Graliśmy jak nigdy, przegraliśmy jak zawsze.”

Dzisiaj to dobry moment żeby zakończyć.

Pozdrawiam

WYZYK

Ps.

Wania złowił złotą rybkę.
Rybka: puść mnie spełnię twoje życzenie
W: Ok
R: Willę chcesz?
W: Nie
R: Mercedesa chcesz?
W: Nie
R: Medal za męstwo chcesz?
W: Tak jasne.

Huknęło, walnęło i Wania znalazł się prosto na polu bitwy z dwoma granatami w ręku. Patrzy a na niego naciera 10 czołgów. Wania wkurwiony przez zaciśnięte zęby:

-Kurwa, pośmiertny mi dała…


Pod konarami kasztana, Pan sprzedał mnie, a ja pana…
G. Orwell

(2004-06-22 00:50)

Witaj miły poniedziałku

Witam serdecznie.

Zgodnie z obietnicą dziś parę słów o podróży sentymentalnej na zachód Polski. Dokładnie mówiąc wybrałem się do Kalisza. Pozwolicie, że nie będę skupiał się na opisie miasta, to możecie znaleźć sobie pod adresem http://www.kalisz.pl/_portal/

Podróżuję sobie tak do tego Kalisza już od paru lat i każda wizyta jest dla mnie chwilą wytchnienia i odpoczynku. W tym miejscu chciałbym oddać pokłon mojej Szanownej Parze Przyjaciół Magdzie i Leszkowi. Jedyne 110 kilometrów, około dwóch godzin spokojne jazdy i już mamy możliwość napicia się Heleny prosto ze sklepu producenta znajdującego się przy fabryce. O dziwo okazało się też, że można kupić tu kaszankę, udka z kurczaka i skrzydełka.

Podróż samochodem wydaje się, może w pierwszej chwili, trochę droższa niż pociągiem, ale w ostatecznym rozrachunku wychodzi taniej, po doliczeniu honorarium psychoanalityka . Raz zdarzyło mi się podróżować wesołym składem w piątkowy, lutowy wieczór. Atmosfera w pociągu była wyśmienita. Co pięć minut przebiegał przez korytarz pan z torbą rozmiarów nieskromnych, krzycząc komu, komu bo jadę do domu i wrzucając do przedziałów puszki piwa, oczywiście za symboliczną opłatą. Co z tego, że Wars to już wspomnienie naszych rodziców, jak w przedziale obok panowie sprzedawali wódkę na szklanki, ogrzewanie było podkręcone z myślą o rozszerzeniu działalności o salon odnowy biologicznej, a okna zablokowane, bo przecież po pijaku mogłyby się jeszcze komuś pomylić. Pociąg przypominał puszkę sardynek w sosie własnym.

Niestety mogę powiedzieć tylko z ubolewaniem, że nie mam możliwości podróżować tak często, jakbym chciał, ale może to i dobrze, bo znajomi cieszą się jak do nich przyjeżdżam (no przynajmniej sprawiają takie wrażenie, a żadne z nich nie kończyło PWST). Jak to mówi Szanowny Gospodarz, gość choć świnia swoje prawa ma, ale po dwóch dniach zaczyna śmierdzieć. Zawsze udało zmieścić mi się w magicznym terminie 48h. Tak na marginesie wydawało mi się, że w Łodzi to nie jest jeszcze tak źle, jak w szanownej stolicy. Te szczury jakieś takie mniejsze i jeżdżą hulajnogami, a nie ścigaczami. Ostatnio pozwoliłem sobie zweryfikować te poglądy po wizycie u znajomych. No nie ma się co oszukiwać, szczury się podpasły. Tylko może nie są jeszcze takie buraczane, ale pewnie znowu się oszukuję. Oj coś widzę, że jad zaczyna ściekać mi kącikami ust, pomimo to, że podwiązuję szczękę na noc.

To dobry moment, żeby zakończyć.

Pozdrawiam

WYZYK

Ps.
Dzisiaj nie będzie żadnych peesów, to na tyle, do przeczytania/skasowania za tydzień

Ps.1
Oczywiście na koniec mały prezencik (dziś naprawdę malutki, wpadam powoli w panikę bo prezenciki mi się kończą)

Trwa ostra imprezka na Księżycu. W pewnej chwili ktoś mówi:
– Wiesz co Amstrong? Niby wszystko się zgadza… Rozpaliliśmy grilla, jest wódeczka, piweczko, ziele, kobitki też są, a jakoś kurwa atmosfery nie ma…

“O, nie, mój filozofie, nie zgodzę się z tobą – tchórzostwo nie jest jedną z najstraszliwszych ułomności, ono jest ułomnością najstraszliwszą!”
Michaił Bułhakow
Mistrz i Małgorzata

(2004-06-14 00:45)

Witaj miły poniedziałku

Witam serdecznie

Jeżeli chodzi o mnie, to mogę powiedzieć, że na zachodzie bez zmian. Dalej jestem żołnierzem, na pierwszej linii frontu, walczącym o lepsze jutro, tylko trudno odpowiedzieć mi na pytanie czyje to jutro, bo na pewno nie moje. Jak przeżyję czerwiec, to otrę się chyba o wampiryzm, bo praktycznie cały miesiąc pracuję od 14 do 22 (plus minus dwie godziny). Jeżeli mielibyście się ze mną spotkać, to proponuję jednak zaopatrzyć się w jakiś ząbek czosnku i parę kropel święconej wody, bo mogę zacząć bezwiednie kąsać. Przepraszam też moich drogich fanów za opóźnienie, ale sami rozumiecie w tej sytuacji, umysł już szwankuje.

Ostatnio dowiedziałem się, ze powinienem być zadowolony z faktu braku możliwości zaplanowania sobie życia z wyprzedzeniem 24h. Niedługo ta niepowtarzalna okazja zakończy się bezpowrotnie. Co ja wtedy zrobię biedny żuczek. Wrócę do domu, a tu nuda. Nie ma co oglądać, bo przecież wszystkie obrazki już obejrzałem, a te małe czarne mróweczki to są jakieś takie męczące i wymagają koordynacji wzrokowo-intelektualnej, jak tu je złożyć do kupy. Znowu będę musiał się normalnie spotykać z moimi znajomymi i o czym tu z nimi rozmawiać po tylu latach, z każdego kąta zieje nudą. “Słodka trucizna”, “Cud miłości”, moje ulubione seriale, są nadawane od rana i co ja niby mam wieczorem w telewizji oglądać, przepraszam za określenie, jakiś Teatr Telewizji. No cóż zgryźliwym, złośliwemu, starym kawalerom to nigdy się nie dogodzi, ale taki już nasz czar i urok. I jak tu nas nie kochać, sam nie wiem jak niektórym się to udaje.

To dobry moment, żeby zakończyć.

Pozdrawiam

WYZYK

Ps.
Za tydzień będzie opis pewnej podróży sentymentalnej, w pogoni za utraconym czasem, na zachód Polski, ale o tym za tydzień, pocierpcie trochę.

Ps. 1
Musicie przyznać, że dzisiaj było trochę krócej, mam nadzieję, że już mnie tak nie nienawidzicie, trochę się poprawiłem.

Ps. 2
Na zakończenie oczywiście mały prezencik.

Po każdym locie, piloci linii lotniczych są zobowiązani do wypełnienia kwestionariusza nt. problemów technicznych, napotkanych podczas lotu. Formularz jest następnie przekazywany mechanikom w celu dokonania odpowiednich korekt. Odpowiedzi mechaników są wpisywane w dolnej części kwestionariusza, by umożliwić pilotom zapoznanie się z nimi przed następnym lotem. Nikt nigdy nie twierdził, ze załogi naziemne i mechanicy są pozbawieni poczucia humoru. Poniżej zamieszczono kilka aktualnych przykładów podanych przez pilotów linii QUANTAS oraz odpowiedzi udzielone przez mechaników. Przy okazji warto zauważyć, ze QUANTAS jest jedyna z wielkich linii lotniczych, która nigdy nie miała poważnego wypadku.

P = problem zgłoszony przez pilota
O = Odpowiedz mechaników

P: Lewa wewnętrzna opona podwozia głównego niemal wymaga wymiany.
O: Niemal wymieniono lewa wewnętrzna opona podwozia głównego.

P: Przebieg lotu próbnego OK. Jedynie układ automatycznego lądowania przyziemia bardzo twardo.
O: W tej maszynie nie zainstalowano układu automatycznego lądowania.

P: Coś się obluzowało w kokpicie.
O: Coś umocowano w kokpicie.

P: Martwe owady na wiatrochronie.
O: Zamówiono żywe.

P: Autopilot w trybie ‘utrzymaj wysokość’ obniża lot 200 stop/minutę.
O: Problem nie do odtworzenia na ziemi.

P: Ślady Przecieków na prawym podwoziu głównym.
O: Ślady zatarto.

P:Poziom DME niewiarygodnie wysoki.
O:Obniżono poziom DME do bardziej wiarygodnego poziomu.

P: Zaciski blokujące powodują unieruchamianie dźwigni przepustnic.
O: Właśnie po to są.

P: Układ IFF nie działa.
O: Układ IFF zawsze nie działa kiedy jest wyłączony.

P:Przypuszczalnie szyba wiatrochronu jest pęknięta.
O:Przypuszczalnie jest to prawda.

P: Brak silnika nr 3.
O: Silnik znaleziono na prawym skrzydle. Po krótkich poszukiwaniach.

P: Samolot śmiesznie reaguje na stery.
O: Samolot upomniano by przestał, latał prosto i zachowywał się poważnie.

P: Radar mruczy.
O:Przeprogramowano radar by mówił.

P: Mysz w kokpicie.
O: Zainstalowano kota.


“…wystarczą spuszczone spodnie i chwila nieuwagi, by ktoś nieżyczliwy dobrał ci się do dupy.”

Andrzej Sapkowski
Narrenturm

(2004-06-08 00:30)

Witaj miły poniedziałku

Witam serdecznie

Na wstępie zaznaczam, że ten odcinek moich cotygodniowych wynurzeń dedykuję mojemu Przyjacielowi Witkowi. Wybaczycie, że będzie trochę prywaty.

Na początku, pozwolę sobie jeszcze tylko zauważyć, że jeżeli otrzymaliście ten list, to sami jesteście sobie winni. Dałem Wam szansę i najwyraźniej z niej nie skorzystaliście. Uwierzcie mi, drugiej takiej okazji nie będzie. Można mieć chwilę słabości, ale nie będzie trwała ona wiecznie.

Spędziłem dziś bardzo miłą niedzielę w towarzystwie Witka. Wczesny ranek i przedpołudnie upłynął nam w miłych okolicznościach przyrody. Odwiedziliśmy Jego rodzinę na wsi spokojnej, wsi miłej, pod Sieradzem. Cóż mogę powiedzieć, podobnie jak w Magicznym Miejscu, czas płynie tam inaczej. Bez stresu, bez pośpiechu, swoim torem. Żyć nie umierać, wygrać w totolotka i spędzić tam resztę życia. Po powrocie do Łodzi resztę dnia spędziliśmy równie miło sącząc sobie pifko i deliberując o różnych sprawach. Tak sobie doszedłem do wniosku, że przyjaźń prawdziwa, to bardzo ważna rzecz w życiu. Przyjaźnimy się od siódmej klasy podstawówki. Różnie bywało, raz lepiej, raz gorzej. Czasami nie widzieliśmy się po pół roku, ale za każdym razem, jak się spotykaliśmy, było tak, jakbyśmy rozmawiali wczoraj. Ważne jest chyba, żeby mieć w życiu jakiś punkt stały, niezmienny, do którego zawsze będzie można się odwołać. Na pewno jednym z nich jest dla mnie Witek. Spotkania z nim pozwalają mi zawsze uświadomić sobie parę prawd, które są może i banalne, ale o których często zapominam. Dziś uświadomiłem sobie, że niestety łykam wszystko jak łoś, młody łoś. Wierzymy czasem bardzo komuś lub czemuś, bo bardzo chcemy w to wierzyć, ale jesteśmy tylko zabaweczką, która można sobie uprzyjemnić życie. Jaki jest los zabaweczek, chyba każdy wie. Należy też zawsze pamiętać, że lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu. Bierzmy to co jest, a nie zastanawiajmy się nad tym, co by było gdyby, udało nam się zdobyć to co jest poza naszym zasięgiem. W przeciwnym razie, to co jest stracimy, a Eldorado to fajna idea, co nie zmienia faktu, że to idee fixe.

Uczciliśmy też dzisiaj w jakiś sposób pamięć Jacka Kaczmarskiego, słuchając sobie jego piosenek. Jest to dla nas ważna osoba, która niestety odeszła. W pewnym stopniu kształtowała nasze spojrzenie na życie w okresie liceum i początków studiów. Gdzieś tak w 1993 byliśmy wspólnie na koncercie Jacka Kaczmarskiego, Przemysława Gintrowskiego i Zbigniewa Łapińskiego w Teatrze Muzycznym. Był to program pt. “Wojna postu z karnawałem”. Pomimo tego, że nie słuchałem tych piosenek od paru lat, zauważyłem dziś, że wryły się jednak w moją pamięć. Pozwolicie na zakończenie, że zamieszczę poniżej tekst jednej z nich. Piosenka nosi tytuł “Ja”, tekst Jacek Kaczmarski:

Nie jestem piękny, a przyciągam wzrok,
Cieszy mnie wstręt w tworzących mnie spojrzeniach;
Sprytu nauczył mnie ułomny krok,
Co krok normalny w powód wstydu zmienia.
Wiem, że nawiedzam przyzwoite sny;
Bóg mnie spartaczył, jam wyrzut sumienia;
Dlatego wpełzam w dostojne zgromadzenia,
Gdzie racją bytu jest bezkarne – my!

A ja na złość im – nie należę.
I tak beze mnie – o mnie – gra.
Jednego nikt mi nie odbierze:
Ja jestem ja, ja, ja!

W karczmie tak siadam, by mnie widzieć mógł
Każdy obżartuch najzdrowszy i pijak.
To, co mi Bóg dał zamiast zwykłych nóg
Wokół półmiska bezwstydnie owijam.
Tym, co mam w miejsce rąk, odpędzam psy
Węszące łatwy łup w chromego strawie
I traci nastrój biesiadników gawiedź,
Co śpiewa przy mnie swoje śmieszne – my!

Bo ja na złość im – nie należę.
I tak beze mnie – o mnie – gra.
Jednego nikt mi nie odbierze:
Ja jestem ja, ja, ja!

Mam pod Ratuszem stałe miejsce, gdzie
Swój tors niezwykły wystawiam na pokaz:
Pomnik wyjątku, drżę z rozkoszy, że
Żadnego z radnych nie przepuszczę oka.
Gdy się dębowe już zatrzasną drzwi,
By przebieg obrad skryć prze losem plebsu
Wiem, że zdołałem trochę nastrój zepsuć
Tym, co tak godnie mówią, myśląc – my!

Bo ja na złość im – nie należę.
I tak beze mnie – o mnie – gra.
Jednego nikt mi nie odbierze:
Ja jestem ja, ja, ja!

W farze na najświetlistszą włażę z ław,
Gdzie przed ołtarzem tęcza lśni z witraży,
By, kiedy wierni proszą – Boże, zbaw! –
Móc Mu pokazać, co z mej zrobił twarzy.
Więc patrzą na mnie, chociaż kapłan grzmi
Żeśmy jedynie niepoprawnym stadem,
Bom namacalnym przecież jest przykładem,
Że jest nieprawdą ich chóralne – my!

Bo ja na złość im – nie należę.
I tak beze mnie – o mnie – gra.
Jednego nikt mi nie odbierze:
Ja jestem ja, ja, ja!

Nie jestem sam. Odmiennych nas jest w bród!
Wciąż otorbionych wstrętem i respektem.
Bóg dał z kalectwem pokusę nam – i głód,
By się związać w pokręconych sektę.
Partia Potworków! Rząd zatrutej krwi!
Ach, cóż za ulga – unormalnić skazy!
Nakaz szacunku, a nie gest odrazy,
Wystarczy – ja! ja! ja! – zmienić w – my!

Nie! Nie chcę wpływać i należeć!
I tak beze mnie – o mnie – gra.
Jednego nikt mi nie odbierze:
Ja jestem ja! ja! ja!

To dobry moment, żeby zakończyć.

Pozdrawiam

WYZYK

Ps.
Pewnie mnie już nienawidzicie i nie dotarliście do tego miejsca. Dla
zuchwałych jest jednak nagroda.

From: chester
Subject: Fw: Re: Pierwsze moje piętno 🙁
Newsgroups: pl.rec.humor.najlepsze
Followup-To: poster

grupa: pl.pregierz
autor: macias
data: 2004-05-03
m-id: c73rii$hbj$1@nemesis.news.tpi.pl

Ariser wrote:

>> Pierwsze moje piętno na pl.pręgierz.
>> Niestety.
>> Dla mnie, mojej dziewczyny (od wczoraj ex) i dla losu.
>> Dla tego ostatniego, bo rzucił nas do różnych miast na studia.
>> Dla nas, bo nie potrafiliśmy się dogadać.
>> No i zostałem sam.
>> Ble.

nie martw sie przejdzie ci
jak widzę czasami moją ex z jej nowym facetem, to zawsze mi poprawia
humor fakt, że najpierw mi robiła loda, a teraz jemu daje buzi 😀

“Przypominam sobie – powiedział Krzyś – tylko Puchatek już dobrze nie Pamięta. I Puchatek chciałby, żeby mu ją znowu opowiedzieć bo on lubi prawdziwe historie, a nie wymyślone.”
A. A. Milne

(2004-05-31 01:08)

Witaj miły poniedziałku

Witam serdecznie.

Długo zastanawiałem się co napisać. Coś pisałem, potem kasowałem, znowu zaczynałem z innej strony, ale jakoś to nie było to. Przepraszam Was z góry za to, co za chwilę przeczytacie, ale postanowiłem, że nie będę starał się ubrać tego, co czuję, w jakieś szczególne słowa, tylko napiszę ot tak, po prostu, co tam Wyzykowi w duszy gra. To nie jakieś organy i harfy, to tylko skromna harmonijka, ale za to gra szczerze (a że gra dziś różnie to inna sprawa).      Moim celem wysyłania  do Was tych dupereli jest uprzyjemnienie Wam, w jakiś tam sposób, tego dnia. Jeżeli mi się to udaje, to bardzo mnie to cieszy, jeżeli macie dosyć, to wyślijcie mi taką informację i nie będę Was już niepokoił. Dzisiaj nie do końca uda mi się zrealizować mój szczytny cel, ale postaram się, nie wypaść całkowicie z roli.      Dla mnie ten poniedziałek będzie miły i niemiły. Miły bo, w przeciwieństwie do większości z Was, nie muszę iść do pracy. Dwadzieścia cztery godziny ciszy, spokoju, normalności. Niemiły bo pewne rzeczy czasami człowieka dopadną, mimo tego, że wydawało mu się, że panuje nad sytuacją. No cóż, życie weryfikuje nasze wyobrażenia (straszny truizm, ale ciężko będzie mi dzisiaj od nich uciec, za co z góry przepraszam).     Opowiem Wam, jaka tajemną wiedzę udało mi się zdobyć tylko w dniu dzisiejszym.  Poznałem tajniki fizjologii. Dowiedziałem się, że w człowieku drzemie siła mocy i tydzień może wytrzymać bez spania.  Poznałem tajniki savoir-vivre. Wszyscy padają pijąc wódkę, ale nie podmiot liryczny pieśni, on nie jest głupi, on zdaje sobie sprawę z faktu, że wszyscy chcą go okraść, on pije oranżadę białą. Wszyscy pod stołem, on może śmiać się w kułak z nich, on taki jest sprytny. Poznałem tajniki agronomii. Holandia jest siłą w warzywach.  Poznałem tajniki geopolityki. Nie musicie obawiać się o postawę zachodnich sąsiadów. Niemcy nie wywołają już trzeciej wojny światowej. Nie jest to w ich interesie. Niemcy nas wykupią, a za sto lat granica niemiecka będzie przesunięta o dwieście kilometrów na wschód.  Poznałem tajemnice metafizyki. Okazało się, że pewne przedmioty materialne mogą zaginąć w nieokreślonych okolicznościach. Poznałem tajemnice mechaniki i elektryki. Dowiedziałem się, jak pracuje silnik traktora, a jeżeli nie ma prądu, to wodę można czerpać z wodociągu publicznego, bo studnie z pompami elektrycznymi nie działają, ale należy o tym wcześniej powiadomić, żeby można sobie było nabrać wody na zapas do pojemników wszelakiej maści i jest to rola sołtysa, żeby prawidłową informację przekazał. Poznałem tajemnice objawione. Z poufnych źródeł dotarła do mnie informacja (tylko błagam Was nikomu ani mru mru), że światem, tak naprawdę, rządzą cykliści. Nie dość, że rządzą światem, to jeszcze chcą zawładnąć kosmosem. Przygotowują wyprawę na Marsa. Na szczęście to się im nie uda! Pan Bóg im na to nie pozwoli! W momencie kiedy będą już na Marsa dolatywać, w celu perfidnej i podstępnej kolonizacji, spali ich swoim świętym ogniem słonecznym.     Wczoraj przed snem czytałem sobie opowiadanie Raymonda Chandlera “Będę czekać”. Bardzo lubię Jego książki i ten mroczny nastrój czarnego kryminału, którego akcja dzieje się w USA w latach 30/40 dwudziestego wieku (o kurcze, no mogę już tak napisać). Oczywiście zawsze mam przed oczami duszy mojej staje Humprey Bogart, jako głównego bohater jego opowiadań. Jak to powiedziała bohaterka tego opowiadania, niejaka Panna Eve Cressy:  “Jedno życie to wystarczająco wiele czasu, żeby popełnić mnóstwo pomyłek.” Życzę Wam, żebyście popełniali ich jak najmniej.

To dobry moment żeby zakończyć.

Pozdrawiam

WYZYK

Ps.
Pozwolicie, że dzisiejsza moja twórczość pozostanie prawie autorska, bez żadnych dodatków.

Ps. 1
Żeby nie było tak strasznie, to dołączę jednak mały prezencik.

Idzie zając przez las z prezerwatywami na uszach.
Spotyka go wilk:
– Zając po co ci te prezerwatywy na uszach?
– A bo jestem smutny, mam kiepski humor i w ogóle.
– No dobra, a prezerwatywy?
– Podkreślają mój chujowy nastrój….

“Ale oni zamiast Mózgów mają tylko szary puch, który przez pomyłkę został wdmuchnięty w ich głowy.”
(Kłapouchy)
A. A. Milne

(2004-05-24 01:40)

Witaj miły poniedziałku

Witam serdecznie

No cóż w tym tygodniu pozwolę Wam moi drodzy odpocząć i nie będę się rozpisywał nad Karolinowem. Byłoby o czym, bo środę, czwartek, piątek i sobotę spędziłem znowu w Magicznym Miejscu (już słyszę te odgłosy zawodu, jęku i torsji). Pozwolicie, że w tym momencie zakończę. Przed paroma chwilami dowiedziałem się, że istniej ktoś szczególny, wyjątkowy, co bardzo mnie ucieszyło, ale i spowodowało, że łezki zakręciły się w oku. Coś się kończy, coś się zaczyna. Nie będę rosił mojej klawiatury łzami, bo byłoby to infantylne, a z wieku pensjonarki wyrosłem. Solennie obiecuję, że w przyszłym tygodniu się poprawię. Pozwolę Wam dzisiaj odpocząć (nie łudźcie się, to tylko na tydzień spadek formy).
Pozdrawiam

WYZYK

Ps.
Poniżej mały prezencik. Pozdrawiam wszystkie Koleżanki serdecznie i
gorąco, Panów chyba już nie muszę 🙂

50 powodów, dla których fajnie być mężczyzna:

1 Rozmowy telefoniczne załatwiasz w ciągu 30 sekund
2 Większość osób występujących w filmach porno to kobiety
3 Wiesz coś o czołgach
4 Na 5-cio dniowy urlop wystarcza ci jedna walizka
5 Nie musisz kontrolować życia seksualnego przyjaciół
6 Możesz samodzielnie otworzyć każdy słoik
7 Starzy przyjaciele nie współczują ci, gdy przytyjesz
8 Na pewno się nie pochlastasz, gdy ktoś płacze
9 Twój tyłek nie gra żadnej roli w rozmowach kwalifikacyjnych
10 Wszystkie twoje orgazmy są prawdziwe
11 Piwny brzuszek nie czyni cię niewidzialnym dla płci przeciwnej
12 Nie targasz ze sobą toreb wyładowanych niepotrzebnymi przedmiotami
13 Możesz sobie sam upolować żarcie
14 W warsztacie wszystko należy do ciebie
15 Nigdy nie potrzebujesz czyścić toalety
16 Możesz wziąć prysznic i ubrać się w ciągu 10 minut
17 Seks nie popsuje ci reputacji
18 Nawet, jeśli ktoś zapomni cię zaprosić, nadal pozostanie twoim przyjacielem
19 Twoja bielizna w opakowaniu po 3 szt kosztuje 18 PLN
20 Żaden współpracownik nie doprowadzi cię do płaczu
21 Nie musisz się golić poniżej głowy
22 Nie musisz spać, co noc obok owłosionego tyłka
23 Nikogo nie interesuje, ze w wieku 34 lat jesteś sam
24 Możesz napisać swoje imię sikając na śnieg
25 Wszystko na twojej twarzy zachowuje naturalny kolor
26 Przez 90% czasu, którego nie przesypiasz, myślisz o seksie
27 Trzy pary butów to więcej niż dość
28 Możesz publicznie jeść banana
29 Możesz mówić, co chcesz, bo zwisa ci to, co inni o tobie myślą
30 Gra wstępna jest dobrowolna
31 Nikt nie przerwie swojego świetnego brzydkiego dowcipu, gdy wchodzisz do pokoju
32 Mechanicy samochodowi mówią ci cala prawdę
33 Kompletnie cię nie obchodzi, czy ktoś zauważy twoja nowa fryzurę
34 Zawsze jesteś w takim samym nastroju
35 Potrafisz podziwiać Clinta Eastwooda nie pragnąc wyglądać tak jak on
36 Znasz przynajmniej 20 sposobów otwierania butelki piwa
37 Możesz siedzieć z rozłożonymi nogami niezależnie od tego, co na sobie masz
38 Taka sama praca – wyższe wynagrodzenie
39 Siwe włosy i zmarszczki wzmacniają twój charakter
40 Gówno cię obchodzi, czy ludzie rozmawiają o tobie za twoimi plecami
41 Mając do dyspozycji 400 mln plemników na “raz” możesz w piętnastu podejściach podwoić zaludnienie ziemi – teoretycznie
42 Pilot od telewizora należy do ciebie wyłącznie do ciebie
43 Ludzie nigdy nie rzucają okiem na twoja klatkę piersiowa, kiedy z nimi rozmawiasz
44 Kiedy inne chłopaki na imprezie noszą takie same ciuchy, może być, ze znajdziesz kumpli na cale życie
45 Śmierć księżnej Diany to tylko kolejny nekrolog
46 Przygodne, mocne bekniecie będzie zawsze tak dobre, jak oczekiwałeś
47 Nigdy nie zmarnujesz szansy na seks, bo “nie jesteś w nastroju”
48 Filmy porno są kręcone według twoich wyobrażeń
49 To, ze nie lubisz jakiejś dziewczyny nie wyklucza uprawiania z nią wspaniałego seksu
50 Co to do diabla jest cellulitis?

“Tak – powiedział Kubuś Puchatek. – Teraz już rozumiem – powiedział -byłem gapą, strasznie głupim gapą. Jestem po prostu Miś o Bardzo Małym Rozumku.”
A. A. Milne

(2004-05-17 01:11)