Archiwum kategorii: Poniedziałek

Tu na razie jest ściernisko, ale będzie kąpielisko (o wdzięcznej nazwie Fabryczna)

Motto:
Ja nie jestem w ciemię bity, budowlankę znam
I samemu burmistrzowi wstęgę przeciąć dam.*

Burmistrz, czy prezydenta, na jedno wychodzi. Zamieszczam poniżej cały artykuł – chciałem zamieścić najważniejsze fragmenty, te najbardziej krew w  żyłach burzące, ale nie miałem co usunąć, wszystko krew burzy w żyłach – nie wiem czy PKP PLK i władze naszego miasta długo szukały się, ale jak już znalazły się, to jak w korcu maku dobrały się.

Jedna z najważniejszych łódzkich inwestycji wciąż nie została uzasadniona. Polskie Linie Kolejowe, choć miały przedstawić nowe analizy “potoków pasażerskich” do końca listopada, nadal tego nie zrobiły. Tymczasem zaczyna się sprawdzać czarny scenariusz. Czytaj dalej Tu na razie jest ściernisko, ale będzie kąpielisko (o wdzięcznej nazwie Fabryczna)

Witaj miły poniedziałku – zima, Grembach i Niciarniana czyli zimowo, bajkowo i parkowo

Witam serdecznie,

jak już wspominałem nie lubię zimy, ale taka jak była w minioną niedzielę 13 stycznia roku Pańskiego 2013 jest do przyjęcia. Było śnieżnie, bajkowo i zdjęciowo, aż się spacerować chciało, toteż spacerowaliśmy z nieskrywaną przyjemnością. Dla porządku kronikarskiego, zmuszony jestem w tym miejscu nadmienić, że odrobiną dziegciu w tym garncu śniegu był kompletny brak słońca, co ujęło cząstkę urokliwości tych chwil. Czytaj dalej Witaj miły poniedziałku – zima, Grembach i Niciarniana czyli zimowo, bajkowo i parkowo

Animacja 3D Starego Rynku w Łodzi lata 30

To ja może trochę cofnę się w przeszłość. Dobrze wykonane, źle wykonane nie mam pojęcia. Nie znam się i nie to jest dla mnie w ty najważniejsze. Jako osoba nie posiadająca wyobraźni przestrzennej mogłem sobie wreszcie uzmysłowić jak to miejsce wyglądało ponad 80 lat temu, zwłaszcza że teraz wygląda zupełnie inaczej. Dla mnie bomba, zamykam oczy i jest już mi łatwiej przenieść się w czasie. Szkoda tylko, że widzimy dwie pierzeje, zamiast czterech, no ale może następnym razem się uda 🙂

Poprzejedzeniowych refleksji garść

Witam serdecznie,

można powiedzieć świętą, święta i po świętach. Siedzimy w domu przed komputerem ja i mój brzuch, który w dniu dzisiejszym osiągnął stan samoświadomości i muszę teraz wysłuchiwać gorzkich wyrzutów pod adresem swoim, jak również mojej kondycji umysłowej (dobrze chociaż, że rozum śpi, bo można by oszaleć). Nie jest za wesoło, a przed nami jeszcze jutrzejszy dzień, a później dojadanie po świętach. Normalnie Koszmar z ulicy Marysińskiej. Czytaj dalej Poprzejedzeniowych refleksji garść

Projekt nowa Łódź czyli Pani Prezydenta tańczy na Fabrycznej

Witam serdecznie,

dzisiaj przejeżdżałem obok Fabrycznej i zobaczyłem, że stalowy mur doszedł już do Kilińskiego, objął swym władaniem ulicę Składową i wyciąga swe stalowe macki w stronę cerkwi. Za nim strefa zniszczenia, chaosu i braku koncepcji. Za nim strefa Żenady, której piętno nad Łodzią wisi. Zacząłem się bać. Dokąd ten mur zawędruje w przyszłym roku. A tymczasem… Czytaj dalej Projekt nowa Łódź czyli Pani Prezydenta tańczy na Fabrycznej

Tuwim i jesienna dupa do pocałowania

Motto:
“O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…”*

Witam serdecznie,

dziś o wszystkim tak po trochu, taki Poniedziałkowy pchli targ środowym, jesiennym, dżdżystym  wieczorem. Jesień rozjechała mnie swoim walcem. Nie mogę się pozbierać. Albo boli mnie głowa, albo chce mi się spać, albo boli mnie głowa i che mi się spać. Dramat. I na tym nie koniec dramatu, on się dopiero zaczyna, będzie trwał najbliższe kilka miesięcy, będzie jeszcze zimnej, będzie bardzkiej mokro, będzie ciemniej i bardziej dramatycznie. To już nie dramat, to koszmar. Czytaj dalej Tuwim i jesienna dupa do pocałowania

Witaj miły poniedziałku czyli Katy Carr i jej “Paszport”

Witam wszystkich serdecznie,

dzisiaj króciutko na rozgrzewkę, bo jakoś kostki się zastały. Chciałbym się z wami podzielić moim nowym odkryciem. Bardzo pozytywnie, bardzo energetycznie i co tu dużo mówić serce rośnie. Jednak można, trzeba tylko chcieć, mieć nieograniczone pokłady entuzjazmu, prawdziwej miłości, nie tej  bogoojczyźnianej, tej na pokaz, tej miłości pełnej nienawiści i może kapkę dystansu, żeby spojrzeć z innej perspektywy. Czytaj dalej Witaj miły poniedziałku czyli Katy Carr i jej “Paszport”