Życie to nie teatr

Życie to nie teatr, ja ci na to odpowiadam;
Życie to nie tylko kolorowa maskarada;
Życie jest straszniejsze i piękniejsze jeszcze jest;
Wszystko przy nim blednie, blednie nawet sama śmierć!
Edward Stachura

Witam serdecznie,

na pewno tak macie, że wejdzie wam do głowy jakaś melodia i prześladuje was nieustannie. Ja też tak mam.
Zacznijmy może od wersji dla mnie klasycznej, ulubionej i moim zdaniem najlepszej:

Jacek Różański – Życie to nie teatr , Edwarda Stachury

Tym bardzie mi miło, że pan Jacek Różański urodził się i ukończył Wydział Aktorski PWSFTviT w Łodzi. Album z wierszami Edwarda Stachury został nagrany w 1993 i pamiętam to nagranie z młodości rzec by już można ech.

Tu w lepszej jakości:

Jacek Różański – Życie to nie teatr

I kolejne wykonanie, które brzmi mi wciąż, gdzieś w tle:

Radosław Elis – Życie to nie teatr

Tu też wersja zbliżona do klasycznej:

Jacek Bończyk – Życie to nie teatr

A teraz bardziej współcześnie choć dla mnie ideałem jest wykonanie pana Jacka Różańskiego.

Fabula Rasa – Życie to nie teatr

woJo – Życie To Nie Teatr

I coś dla miłośników czystego słowa:

Życie to jest teatr, mówisz ciągle, opowiadasz;
Maski coraz inne, coraz mylne się zakłada;
Wszystko to zabawa, wszystko to jest jedna gra
Przy otwartych i zamkniętych drzwiach.
To jest gra!
Życie to nie teatr, ja ci na to odpowiadam;
Życie to nie tylko kolorowa maskarada;
Życie jest straszniejsze i piękniejsze jeszcze jest;
Wszystko przy nim blednie, blednie nawet sama śmierć!
Ty i ja – teatry to są dwa!
Ty i ja!
Ty – ty prawdziwej nie uronisz łzy.
Ty najwyżej w górę wznosisz brwi.
Nawet kiedy źle ci jest, to nie jest źle.
Bo ty grasz!
Ja – duszę na ramieniu wiecznie mam.
Cały jestem zbudowany z ran.
Lecz kaleką nie ja jestem, tylko ty!
Dzisiaj bankiet u artystów, ty się tam wybierasz;
Gości będzie dużo, nieodstępna tyraliera;
Flirt i alkohole, może tańce będą też,
Drzwi otwarte zamkną potem się.
No i cześć!
Wpadnę tam na chwilę, zanim spuchnie atmosfera;
Wódki dwie wypiję, potem cicho się pozbieram;
Wyjdę na ulicę, przy fontannie zmoczę łeb;
Wyjdę na przestworza, przecudowny stworzę wiersz.
Ty i ja – teatry to są dwa.
Ty i ja!
Ty – ty prawdziwej nie uronisz łzy.
Ty najwyżej w górę wznosisz brwi.
I niezaraźliwy wcale jest twój śmiech.
Bo ty grasz!
Ja – duszę na ramieniu wiecznie mam.
Cały jestem zbudowany z ran.
Lecz gdy śmieje się, to wkrąg się śmieje świat!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*