Witaj miły Poniedziałku czyli zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem

Witam serdecznie,

moi drodzy jesień zawsze wpływa na mnie refleksyjnie. Nic to odkrywczego, zapewne na Was również. Postanowiłem jednak podzielić się dzisiaj z wami garścią tych refleksji, zresztą jak co roku, jeżeli pamięć mnie nie zawodzi, lecz niech dzisiaj wyręczą mnie tutaj słowa przez duże S, a ten jesienny Poniedziałek niech powoli płynie przed siebie pchany niespiesznym jesiennym nastrojem.

Nic nie mam
Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem
Nawet nie wiem
Jak tam sprawy za lasem
Rano wstaję, poemat chwalę
Biorę się za słowo jak za chleb
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony
Nic nie mam
Tylko z daszkiem nieba zamyślony kaszkiet
Nie zważam
Na mody byle jakie
Piszę wyłącznie, piszę wyłącznie
Uczuć starym drapakiem
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony

Jesienna zaduma -Elżbieta Adamiak – Jerzy Harasymowicz

Dawno nie miałem okazji, czasu, możliwości, determinacji oddania się mojej przyjemności – fotografowaniu. Zaniedbałem ją strasznie, aż mam wyrzuty sumienia. No cóż może dlatego nie można czasami osiągnąć doskonałości bo brak wytrwałości, a może po prostu Bóg poskąpił tego lub owego. Pytanie co gorsze – brak charakteru, czy brak talentu, ale to już temat na inną rozprawkę. Niemniej poczułem organiczną wręcz potrzebę zrobienia zdjęcia. Czasami człowiek musi, inaczej się udusi.. Musiałem wziąć aparat do ręki i sfotografować cokolwiek, byle usłyszeć ten strzał migawki, byle poczuć delikatny opór spustu pod palcem, byle przeżyć ten dreszcz emocji w chwili ostrzenia. A że jesień wokół nas to tak sobie postrzelałem.

Różne Różności

Oddając się tej wizualnej rozpuście usłyszałem w swojej głowie melodię (i nie jest to początek schizofrenii mniemam):

Za naszym oknem pada deszcz
Na piecu skrzypce stroi świerszcz
Dziewczyny płaczą, bo skończyło się już lato
I tylko słychać gdzieś…

Koncert jesienny na dwa świerszcze – Magda Umer – Wojciech Niżyński

I jakby się tu niektórzy nie podśmiewali po cichu (pozdrawiam cię Piotrku), jak już sobie postrzelałem, to pomyślałem, że dawno nic nie obskurzyłem (ech T-1000 ja już nawet nie mam siły wzdychać, tak nas zaradziłeś dla jakiegoś kosmosu, jak mogłeś). A że wszystko wokół nastraja tak jakoś, to zrobimy sobie dzisiaj blue Monday.

Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem.

No to jak już tak sentymentalnie się zrobiło to dedykuje ci T-1000 tą piosenkę.

Odszedłeś potem nagle,drzwi otwarte
liść powiewem wiatru padł mi do nóg.
I wtedy zrozumiałam: to się kończy,
Pożegnania, czas już przekroczyć próg.

Pamiętasz, była jesień – Sława Przybylska – Andrzej Czekalski, Ryszard Pluciński

– Kim Pan właściwie jest.
– Ba sam chciał bym to wiedzieć.
– Tak Pan mówi czasem jak poeta – bez sensu ale ładnie. Niech Pan powie co Pan właściwie w robi w życiu.
– Szukam pozytywnych wartości.
– Co to znaczy.
– Nic nie znaczy tak sobie powiedziałem.
– No to co to za sens tak sobie mówić.
– Przecież jesteśmy tu dla przyjemności
– Prawda.

“Pożegnania” 1958, reż. Wojciech Jerzy Has

Oczywiście, żeby było prawdziwe blue Monday nie może zabraknąć tutaj tej melodii.

Ból przemijania
Choroby, wojny, rozpacz
Wszystkie ciemne strony życia
Dręczą mnie ach kurwa mać

Jesienna deprecha – Kury

Na zakończenie jeszcze odrobina prawdziwej jesiennej poezji.

Jesień, Jesień, Jesień
złote liście spadają z drzew
Jesień, Jesień, Jesień
dzieci liście zbierają na w-f

Jesień – Jacek Borusiński – Dariusz Basiński

To dobry moment, żeby zakończyć.

Pozdrawiam

WYZYK

Ps.

Wiem, wiem nie mogło oczywiście zabraknąć tego utworu 🙂 Specjalnie od niego nie zacząłem, żeby się z Wami odrobinę podroczyć. Wiem, że już nerwowo się zrobiło, bo Poniedziałek dobiega kresu, a tutaj dalej nic z tego. Nagroda zatem dla wytrwałych. Crème de la crème jesiennych nut.

A był sierpień. Pogoda prześliczna.
Wszystko w złocie trwało i w zieleni.
Prócz staruszków nikt chyba nie myślał
O mającej nastąpić jesieni.
Ale cóż, oni żyli najdłużej,
Mieli swoje staruszkowe zasady
I wiedzieli, że wcześniej czy później –
Jesień przyjdzie. Nie ma na to rady.

Jesień idzie – Andrzej Waligórski

Ps. 2

Tu może już nie do końca jesienie, ale na zakończenie dwie rzeczy które wzbudziły mój podziw.

Rzecz pierwsza jak posłuchacie to sami zrozumiecie 🙂

Grupa MoCarta / MozART Group – Jesienna zaduma

Rzecz druga – wszyscy znają ten utwór zapewne na pamięć, jest on godny podziwu sam w sobie, ja jednak pierwszy raz dzięki temu filmowi, zrozumiałem jakiej finezji, ciężkiej pracy (również dosłownie) i wirtuozerii wymaga jego wykonanie.

Jan Sebastian Bach – Toccata i fuga d-moll (BWV 565)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*