Litzmannstadt Getto- Bałuty

Kilka chwil temu pisałem, że kiedy zamykam oczy czasami wyobrażam sobie, że mam możliwość podróżowania w przeszłość i są to miłe chwile. Są jednak przeszłości, które budzą lęk i przerażenie, które nigdy nie powinny się wydarzyć, ale się wydarzyły.

Film, który za chwile obejrzycie, jest dla mnie emocjonalnym obciążeniem, tym bardziej że wychowałem się na tych ulicach, codziennie nimi chodziłem do sklepu, do fryzjera, do szkoły, na spacer, przez długi czas nie wiedząc ile bólu i cierpienia otacza mnie wokół. Rozpoznaję konkretne, ulice, domy, drzwi. Ta tragedia działa się nie gdzieś za siedmioma górami i siedmioma rzekami, ale tuż pod moim oknem. Niestety są ludzie, którzy nie chcą dalej zdać sobie sprawy z ogromu tragedii, która się wydarzyła tu i kiedyś i stają się moralnie współodpowiedzialnymi tych okrucieństw.

Wychowałem się w domu, który jeszcze został włączony do Litzmannstadt Getto. Po drugiej stronie ulicy była już strona aryjska, po mojej stronie ulicy był inny świat. Dziadkowie opowiadali, że kiedy wrócili po wojnie do domu zastali tylko gołe ściany i pusty plac. Wszystkie drzewa w ogrodzie zostały wycięte na opał. Uchowała się tylko brzoza, która ma teraz blisko 80 lat. W domu wszystkie podłogi, futryny, drzwi, wszystko co było z drewna zostało wyrwane i przeznaczone na opał. W domu pozostały tylko gołe ściany. Pamiętam, że w żywopłocie otaczającym dom można było odnaleźć resztki drutu kolczastego. W latach 80 przyjechał starszy pan, który zapytał się mojej babci, czy może wejść do nas na podwórko, do domu i zrobić kilka zdjęć na pamiątkę. Udało mu się przeżyć i chciał jeszcze przed śmiercią zobaczyć miejsce z swoich nocnych koszmarów, jak wygląda dziś. Byłem za mały, żeby to wtedy wszystko zrozumieć, żeby zapytać, żeby spróbować dać świadectwo pamięci i prawdy. Dzisiaj jestem już wystarczająco duży.

Film trwa 50 minut i jest to bardzo trudna lektura. Jeżeli zdecydujecie się go obejrzeć musicie zarezerwować sobie ten czas w całości, bez przerw i przerywników i będziecie emocjonalnie czuć się wypaleni, ale myślę, że to jeden z naszych bezwzględnych  obowiązków dać świadectwo prawdzie.

Film złożony z archiwalnych i współczesnych fotografii opracował na festiwal Łódź Czterech Kultur Tomasz Bergmann. Pokazowi towarzyszył koncert Mikołaja Trzaski i DJ-a Lenara. Od piątku efekty ich współpracy można obejrzeć w internecie

Znakomici improwizatorzy – saksofonista Mikołaj Trzaska i turntablista DJ Lenar, prawdziwy poeta gramofonu – przygotowali ścieżkę dźwiękową do wizualizacji Tomasza Bergmanna. Fotograf dokumentował dzisiejsze Bałuty, dzielnicę, w której Niemcy utworzyli getto i której połacie niewiele od tamtych czasów się zmieniły. Efekty ich pracy można było poznać 18 maja w podwórku przy ul. Piotrkowskiej 17, gdzie zorganizowano pokaz w ramach festiwalu Łódź Czterech Kultur.

Ci, którzy tę premierę przegapili, od piątku (7 czerwca) mają szansę nadrobić zaległości. Na ekranie – archiwalne zdjęcia z łódzkiego getta i współcześnie odtworzone kadry z tych samych miejsc. Podczas multimedialnej podróży można zobaczyć m.in. plac Strażacki, stację Radegast, plac Kościelny, szkołę na Marysinie, ul. Zgierską.

Fotografie wybrał Dariusz Dekiert, znawca getta. – Film bazuje na refotografiach, jednak nie ogranicza się do zabiegu przenikania archiwalnych zdjęć we współczesne – zapewnia Marta Pietrasik, rzeczniczka festiwalu. – W poszczególnych obrazach przeszłość miesza się z teraźniejszością, a mieszkańcy getta pojawiają się we współczesnym kadrze.

źródło: Wirtualny spacer po łódzkim getcie i dzisiejszych Bałutach [WIDEO, ZDJĘCIA].

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*