Witaj miły Poniedziałku, czyli pożegnajmy Park na Zdrowiu

Witam serdecznie.

Powróćmy jeszcze na chwilę w pogoni za utraconym czasem do pewnego niedzielnego spaceru, Parku na Zdrowiu i jego okolic. Jeszcze jedna mała dygresja– jedyne co nie dopisało podczas spaceru to pogoda. Poczułem się trochę oszukany przez moją ulubioną stronę przedspacerową pogodynka.pl. Zawsze kiedy sprawdzałem dzień przed spacerem pogodę na dzień następny, otrzymywałem w stu procentach prawdziwą informację. Mój podziw był tym większy, że prognoza sprawdzała się z dokładnością do jednej godziny. Jeżeli słońce miało pojawić się o godzinie 10, pojawiało się o godzinie 10. Naprawdę byłem pod wrażeniem. Postępując zgodnie z utartym zwyczajem, w sobotę wieczorem, sprawdziłem jak mam się przygotować na niedzielne przedpołudnie. Ku mojej ogromnej radości ujrzałem, że będzie bezchmurnie i słonecznie – wymarzona pogoda do spacerowania i robienia zdjęć. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy w niedzielę rano, po przebudzeniu, ujrzałem za oknem szarą nijakość. Nic to, pomyślałem dzielnie, przecież słońce miało być, to na pewno będzie. Kiedy o jedenastej parkowałem samochód nieopodal parku szara nijakość stawała się już grafitowa. Kiedy wysiadłem z samochodu, na moją twarz spadły pierwsze płaty śniegu. Ruszyłem na miejsce zbiórki pogodzony z okrutnym losem. Podsumowując zaś cały spacer pozwolę sobie zacytować klasyka.

Pogoda nie zachęcała do robienia zdjęć, toteż nie popełniłem ich zbyt wiele. Zamieszczam poniżej kilka, które udało mi się zrobić (zapraszam również do galerii).

O pomniku parę słów padło poprzedni, zainteresowanych tematyką lub pragnących powtórki zapraszam do zapoznania się z poprzednim wpisem Witaj miły Poniedziałku, czyli Park na Zdrowiu, Pomnik Czynu Rewolucyjnego i szczypta pochopności 

Tak dzisiaj wygląda rzeka Łódka, która płynie sobie przez Park na Zdrowiu i łączy się w nim z rzeką Bałutką. No cóż , betonowy prawie że kanał w kształcie trapezu, porośnięty krzakami. Fascynujące? Nie bardzo. Fascynujące jest to, że przez Łódź obecnie przepływa aż 18 większych i mniejszych rzek i strumieni. Fascynujące jest to, że jak oglądam stare fotografie Łodzi to nie wiem dlaczego ale mam nieodpartą ochotę kupić sobie kajak. Fascynujące jest to, jak Łódź zmieniła się przez 100 lat. Smutne jest to, że niestety spowszedniała. Była miastem o wielu obliczach, staje się betonową nijakością. Szkoda. Zdjęcie z 1933 z zostało zrobione nieco „wyżej”, w stronę ul. Srebrzyńskiej, w stosunku do zdjęcia współczesnego.

Rzeka Łódka 1

źródło:Rzeka Łódka

Oglądając stare zdjęcia czuję smutek. Oglądając stare zdjęcia czuję, że zniszczono miastu duszę. Wiele miejsc już nie istnieje. Można powiedzieć zwyczajne kolej rzeczy. Lecz wiele z tych miejsc nie istnieje nie dlatego, że zostały zmienione, dostosowane, unowocześnione. Wiele miejsc zostało bezwzględnie wymazanych, wyrwanych, wypalonych w tkance miasta. Nie znajdziemy najdrobniejszego śladu ich bytu. Patrząc na te zdjęcia nie jestem w stanie, choć znam ich opis, wskazać tych miejsc w dzisiejszej przestrzeni.

Dzisiaj mamy na przykład Park Staromiejski. Pies nie zdąży dobrze się wybiegać, chcąc przejść go wzdłuż. W poprzek nie proponuję, bo nie zdąży się nawet dobrze wysikać. Ze starych fotografii zaś spoziera na nas całe miasto, cały wszechświat życia.

Rzeka Łódka 2

Rzeka Łódka 4źródło: Rzeka Łódka

I kolejna współczesność, która przechodzi do historii.

Pozostałości po Zakładach Przemysłu Pasmanteryjnego Lenora Sp. z o.o., kiedyś Zakładach Pasmanteryjnych Lenta, a wcześniej zakładach Ludwika Meyera Na Mani, powstałych w latach 1885 -1887 w miejscu dawnej fabryki Moryca Zanda. Zakłady mieszczą, a właściwie mieściły się przy ul. Srebrzyńskiej 42 – dziś mają w tym miejscu powstać apartamenty, wierzmy że będzie ładniej.

Mało znany i ostatni chyba w Łodzi przedwojenny kompleks – osiedle ośmiu drewnianych domów, którego granicę od strony wschodniej wyznacza ulica Borowa, od strony północnej Siewna, a od zachodu cmentarz rzymskokatolicki św. Antoniego. Osiedle powstało podczas budowy osiedla im. Józefa Montwiłła-Mireckiego. Pierwotnie stanowiło zapewne zaplecze mieszkalne dla wyżej wykwalifikowanych budowniczych osiedla Montwiłła-Mireckiego. Każdy z budynków składa się z 12 mieszkań, każde mieszkanie ma powierzchnię 25 m2. Z czasem miejsce to stało się alternatywą dla tych mieszkańców osiedla Montwiłła-Mireckiego, którzy nie byli w stanie pokrywać kosztów utrzymania nowych mieszkań. Obecnie pozostawione samo sobie niszczeje i popada w niepamięć.

Jest to budynek przy ul. Srebrzyńskiej 77. Jeżeli budynek może być smutny, ten wydał mi się smutkiem przepełniony. Wbrew wszystkim i wszystkiemu jeszcze stoi, będąc żywym wyrzutem sumienia. Kiedyś piękna willa, którą zamieszkiwali pracownicy gazowni, dzisiaj smutna ruina, której prywatny zapewne już właściciel, czeka spokojnie aż się zawali lub się spali lub się zburzy – proszę wybrać najwygodniejszą możliwość. Się jest znanym w Łodzi przedsiębiorcą w branży wyburzeniowej. Oddajmy ostatnią przysługę i zapamiętajmy to miejsce z lat jego świetności.

Srebrzyńska 77

źródło: Zbiornik gazu nr 6

Może zamiast nacierać się nową Bramą Miasta, powinniśmy uratować z przeszłości to co jest jeszcze do uratowania. Ilością stali, szkła i betonu, konkurować z innymi miastami nie możemy, a chyba i sensu szkoda. Się zaś tymczasem nabiera rozpędu.

Myślę że to dobry moment żeby zakończyć.

Pozdrawiam

WYZYK

Ps.

I na sam koniec zupełnie sentymentalne nieśmiałe spojrzenie w tą stronę.

Ostatni raz byłem z rodzicami w podstawówce. Boję się podejść bliżej. Z jednej strony wiem, że nie warto niszczyć wspomnień. Z drugiej ciągnie mnie, żeby rzucić okiem po latach. Taka trochę masochistyczna chęć konfrontacji rzeczywistości z moimi już w tej chwili wyobrażeniami. Mam takie filmy, o których wiem, że pod żadnym pozorem po latach oglądać ich mi nie wolno. Znam takich ludzi,  o których lepiej pamiętać, niż zostać obrabowanym przez rzeczywistość.

Są miejsca, które powinny pozostać zaczarowanym ogrodem. Czasami ciekawość zwycięża. Zawsze żałowałem. Cały czas biję się z myślami. Poczekam do wiosny.

Jeden komentarz do “Witaj miły Poniedziałku, czyli pożegnajmy Park na Zdrowiu”

  1. Wyżyku, my ronimy łzy sentymentu za historią sprzed 100 lat. A co mają powiedzieć starzy Chińczycy, na których oczach równane z ziemią są najstarsze części miasta czy świątynie sprzed 500 lat, ponieważ najnowsza 5-latka przewiduje w tym miejscu 20 apartamentowców po 40 pięter każdy. Oczywiście rząd obiecuje odbudować stare miasto i świątynie w “starym stylu” ale w nieco dogodniejszym miejscu (i od razu z klimatyzacją). To jest dopiero żal. Cóż, signa tempori.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*