Tu na razie jest ściernisko, ale będzie kąpielisko (o wdzięcznej nazwie Fabryczna)

Motto:
Ja nie jestem w ciemię bity, budowlankę znam
I samemu burmistrzowi wstęgę przeciąć dam.*

Burmistrz, czy prezydenta, na jedno wychodzi. Zamieszczam poniżej cały artykuł – chciałem zamieścić najważniejsze fragmenty, te najbardziej krew w  żyłach burzące, ale nie miałem co usunąć, wszystko krew burzy w żyłach – nie wiem czy PKP PLK i władze naszego miasta długo szukały się, ale jak już znalazły się, to jak w korcu maku dobrały się.

Jedna z najważniejszych łódzkich inwestycji wciąż nie została uzasadniona. Polskie Linie Kolejowe, choć miały przedstawić nowe analizy “potoków pasażerskich” do końca listopada, nadal tego nie zrobiły. Tymczasem zaczyna się sprawdzać czarny scenariusz.

Budowa dworca Łódź Fabryczna to największa i najważniejsza inwestycja w mieście. I to nie tylko ze względów komunikacyjnych. Schowanie stacji 16 metrów pod ziemią ma udostępnić inwestorom nowe tereny i dać początek budowy Nowego Centrum Łodzi.

1 mld zł na wartą blisko 1,8 mld zł inwestycję będzie pochodził z funduszy Unii Europejskiej. Pieniądze te wstępnie zostały już przyznane. Aby jednak został wykonany przelew, trzeba nie tylko wykonać prace w terminie, lecz także udowodnić, że będą one dobrze wykorzystane.

Przed wysłaniem do Komisji Europejskiej ostatecznego wniosku o dofinansowanie budowy dworca Ministerstwo Transportu poprosiło inicjatywę Jaspers – zajmującą się opiniowaniem dużych projektów unijnych – o jego sprawdzenie.

Eksperci nie zostawili suchej nitki na Polskich Liniach Kolejowych, które przygotowywały dokumenty.

Jaspers w swoim raporcie zarzucił PKP PLK m.in., że analiza kosztów i korzyści z budowy dworca jest nierealistyczna i nierzetelna. Zauważył, że harmonogram robót jest zbyt ambitny i istnieje duże ryzyko przedłużenia prac. Wreszcie miał wątpliwości co do liczby torów i peronów, które mają się znaleźć na dworcu. Pointą raportu było zdanie: “Projekt zaproponowany przez PKP PLK nie może być oceniony jako uzasadniony”.

Wiceminister transportu Patrycja Wolińska-Bartkiewicz tłumaczyła, że taka opinia Jaspers wynika tylko i wyłącznie ze źle przygotowanych przez Polskie Linie Kolejowe dokumentów. W szczególności chodziło o tzw. fiszki projektowe (wstępny projekt) oraz źle uzasadnione analizy potoków pasażerskich. Ministerstwo zapewniało, że PKP PLK do końca listopada przedstawią Jaspersowi nowe dokumenty. Do tej pory tego jednak nie zrobiono.

– Fiszki projektowe są wewnętrznym dokumentem technicznym używanym w czasie realizacji projektu budowlanego. Obecnie zgodnie z zapowiedziami przygotowujemy analizę potoków pasażerskich. Zakończenie tych prac zajmie jeszcze kilka tygodni – informuje Maciej Dutkiewicz, rzecznik prasowy centrum realizacji inwestycji PKP PLK.

Brak odpowiednich analiz wstrzymuje jednak starania o pieniądze nie tylko dla kolei, lecz także dla miasta, które realizuje pozakolejową część dworca multimodalnego (m.in. drogi dojazdowe, przebudowę torów tramwajowych). Bez analizy potoków pasażerskich nie można złożyć wniosku o dofinansowanie także na ten etap. A nie można przygotować własnego, bo muszą być one spójne.

Ministerstwo, Polskie Linie Kolejowe oraz władze miasta zapewniają, że nie ma żadnego zagrożenia dla inwestycji. Taka opinia Jaspersa ma być tylko wynikiem pomyłki PKP. Chciałbym w to wierzyć, ale ten czarny scenariusz przedstawiony przez ekspertów firmy Jaspers zaczyna się powoli sprawdzać.

Bo choć praca na budowie wre, to wykonawca już sygnalizuje, że tego “ambitnego harmonogramu prac” raczej nie zrealizuje w terminie. Niedawno przedstawił projekt harmonogramu inwestycji, w którym zakłada zakończenie prac jesienią 2015 roku, czyli pół roku później, niż to przewiduje umowa (luty 2015).

Torpol podaje dwa powody opóźnienia: wydłużył się czas rozbiórki jednego z budynków PKP na terenie inwestycji i zmieniły warunki hydrologiczne. Na budowie pod ziemią pojawiło się więcej wody, niż przewidywano.

Miasto na te zmiany się nie zgodziło, bo wówczas mogłoby zabraknąć czasu na rozliczenie inwestycji do końca 2015 roku, co oznaczałoby utratę części inwestycji. Odrzucenie harmonogramu nie rozwiązuje jednak problemu.

Czy mamy się czego obawiać? Patrząc na inne duże projekty realizowane przez PKP PLK, na pewno nie możemy ani na chwilę stracić czujności. Przypomnijmy, że przebudowa torów z Łodzi do Warszawy ciągnie się już od kilku lat i nadal nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle się zakończy. Miejmy nadzieję, że w przypadku dworca Łódź Fabryczna będzie inaczej.

Piotr Wasiak

tekst opublikowany na Gazeta.pl Łódź: Dworzec Łódź Fabryczna. Sprawdza się czarny scenariusz?.

*Ściernisko Golec uOrkiestra

Ps.
Specjalna dedykacja dla Pani Prezydenty i budowniczych Fabrycznej:

Do roboty mam smykałkę, krzepę mam, jak wół.
Sam pociągnę wóz pustaków, choćby był bez kół.
Już wyciąłem wszystkie krzaki, teraz zwożę żwir.
Mam to w nosie, że sąsiedzi mówią o mnie “świr”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*