Benedykt IX

Ostatnio media żyją wiadomością o abdykacji papieża Benedykta XVI. Jest to wydarzenie dość niezwykłe gdyż papież z reguły sprawował urząd do śmierci. Niektórzy usiłują wskazywać na niewłaściwość decyzji papieża, jako głowa kościoła i najwyższa wyrocznia w sprawie wiary nie miałby on moralnego prawa do abdykacji.

Warto w tym momencie przypomnieć postać imiennika obecnego ojca świętego: Benedykta IX. Pochodził on z rodziny z tradycjami papieskimi. Jego wujami byli papieże Benedykt VIII i Jan XIX (a i wśród dalszych przodków było paru). Ojciec Benedykta był synem patrycjusza rzymskiego i doszedł do znaczenia podczas pontyfikatu swoich braci. Gdy jego brat Jan XIX zmarł przekupił wyborców i wprowadził na tron piotrowy syna Teofilakta.

Benedykt IX

Teofilakt był osobą świecką co w tamtych czasach nie było niczym niezwykłym. Był także najmłodszym papieżem – w chwili koronacji miał zaledwie 12 lat. Z uwagi na młody wiek konieczne było przekupstwo wyborców. Mimo, że jeden z jego przodków – Jan XII – wstąpił na tron piotrowy w wieku lat 18, to jednak ledwie dwunastoletni chłopiec nie licował z powagą stanowiska. Ostatecznie w roku 1033 Teofilakt stał się oficjalnie Benedyktem XIX, władcą Kościoła oraz reprezentantem Chrystusa na ziemskim padole.

Papież też człowiek i trudno oczekiwać, że będzie świętym za życia. Jednak styl prowadzenia się Benedykta IX nawet wśród jego współczesnych wzbudzał odrazę. Był rozrzutny (co jeszcze uszłoby płazem), był homoseksualistą ale nie stronił też od młodych dziewcząt, jednych i drugie lubił gwałcić. Rzymianie nie mieli mu jednak tego za złe gdyż analogiczne upodobania miał pradziad Benedykta papież Jan XII więc można przyjąć, że było to normalne wśród papieży. Gorzej, że jurny młodzian wziął się za zwierzęta. A w dodatku brał udział w licznych morderstwach i torturach obywateli rzymskich.

Niemiecki historyk Ferdynand Gregorius nazywa pontyfikat Benedykta IX “szczytem moralnego upodlenia[…] przewyższającym w niegodziwości rządy Borgiów”. Papież Wiktor III pisze o Benedykcie: “Popełniał gwałty, morderstwa i inne czyny nie do opisania. Jego życie jako papieża było tak podłe, fałszywe i wstrętne, że przechodzą mnie ciarki na samą o nim myśl”.

Dość powiedzieć, że został w końcu przez rzymian wygnany a śmierci uniknął cudem ze względu na zaćmienie Słońca, które pomieszało szyki zamachowcom.

Rodzina Tusculum, z której pochodził nasz bohater pozostawała w ścisłych związkach z ówczesnym cesarzem Niemiec Konradem II. Związki te można by nazwać symbiotycznymi – obie strony zyskiwały na współpracy. Dlatego wygnany papież poprosił o pomoc cesarza i ten przywrócił go na stanowisko już rok po tak dramatycznym opuszczeniu Rzymu.

W polityce jak i w przyrodzie – nie ma nic za darmo. Benedykt musiał się jakoś zrewanżować Konradowi. W tym czasie w Lombardii (w północnych Włoszech) dochodziło do niepokojów społecznych. Wasalni rycerze oraz ludzie wolni gnębieni przez zbyt chciwych biskupów żądali większego zabezpieczenia swoich praw (między innymi prawa do dziedziczenia). Ich przeciwnikiem politycznym był arcybiskup Milanu Heribert – właściciel wielu miast i jeden z najpotężniejszych książąt północnej Italii.

Heribert o rozsądzenie sporu zwrócił się do Konrada II, który nie przepadał za arcybiskupem gdyż ten był zbyt potężny. Nic więc dziwnego, że werdykt był nieprzychylny dla arcybiskupa, który odmówił jego przyjęcia. Na to tylko czekał Konrad. Uwięził Heriberta oraz kilku innych biskupów ale jako, że zrobił to bez sądu naraził się dla odmiany rzymianom, którzy od dawna krzywo patrzyli na cesarstwo wtrącające się w wewnętrzne sprawy Rzymu. Sytuację pogorszyła ucieczka arcybiskupa z więzienia. Schronił się on za murami Milanu i prezentował jako obrońca włoskiej sprawy, męczennik za sprawę i ogólnie bohater.

Tu na scenę wkracza wdzięczny Benedykt IX i w podzięce Konradowi II za pomoc wojskową i przywrócenie do władzy nakłada na Heriberta ekskomunikę. Była to ostatnia przysługa gdyż w niemieckiej armii wybucha epidemia dżumy i wraca ona do kraju a wraz z nią Konrad, który wkrótce umiera.

Benedykt IX rządzi jednak Kościołem i swobodnie folguje swoim instynktom chroniony przez swego brata Grzegorza, senatora i namiestnika rzymskiego. Rodzina Tusculum trzymała więc w ręku zarówno świecką jak i kościelną władzę nad miastem.

Nie była to jednak jak się okazało władza absolutna. W roku 1045 występki Benedykta znów prawie doprowadziły do jego śmierci gdy rzymianie wzniecili zbrojne powstanie. Życie papieżowi uratowali wierni wasale przychodząc mu ze zbrojną pomocą oraz trzęsienie ziemi, które nawiedziło miasto wprawadzając dodatkowy chaos i zamieszanie.

Rzymianie jednogłośnie wybrali na nowego papieża Sylwestra III (pochodzący z konkurencyjnej rodziny Krescencjuszy). O jednogłośny wybór zadbał sam Sylwester przekupując “wyborców”. Nie były to jednak dobrze wydane pieniądze gdyż jego “rządy” trwały jedynie 49 dni. Benedykt IX znów zbrojnie obejmuje władzę nad Kościołem choć Sylwester nie rezygnuje i ukrywając się przed Benedyktem nadal tytułuje się papieżem.

Rządy Benedykta nie były jednak łatwe. Znienawidzony przez rzymian, ciągle obawiający się o swoje życie trwał na tronie oczekując kolejnej rewolucji. Nic zatem dziwnego, że w końcu decyduje się sprzedać stanowisko swojemu wujowi (i jednocześnie ojcu chrzestnemu) Janowi Gratianowi pełniącemu w tym czasie funkcję archiprezbitera Bazyliki św. Jana przy Bramie Łacińskiej. Ten ma zapłacić za nie równowartość dziesięciny odprowadzanej przez Anglię i staje się papieżem Grzegorzem VI. Jak nisko upadły moralne standardy pokazuje fakt, że sprzedaż tytułu papieskiego nie wywołała oburzenia wśród rzymian. Być może wyszli oni z założenia, że cel uświęca środki i najważniejsze jest aby Benedykt IX stracił władzę.

Grzegorz VI nie był ideałem, podobno był niespecjalnie rozgarniętym prostakiem do tego stopnia, że musiał mieć swojego reprezentanta bo sam nie potrafił się zachować ale przynajmniej nie był mordercą i sodomitą jak jego bratanek.

Czy to na skutek rozrzutnych rządów Benedykta IX czy też ogólnej sytuacji politycznej, w Rzymie i okolicach nie było bezpiecznie. Po drogach grasowali bandyci bezlitośnie łupiąc pielgrzymów. Obywatele rzymscy chodzili z bronią przy boku gdyż morderstwa i kradzieże w mieście były na porządku dziennym. Grzegorz VI do tego stopnia nie był w stanie zapanować nad stolicą, że w pewnym momencie miała ona trzech papieży: Grzegorza w Lateranie (dawnej siedzibie papieskiej) oraz Benedykta i Sylwestra rezydujących w kościołach św. Piotra i w bazylice Matki Bożej Większej.

Aby rozwiązać ten niezręczny problem archidiakon Piotr bez porozumienia z Grzegorzem VI zwołał synod. Zawezwano tam króla niemiec Henryka III (ojca zmarłego Konrada II) aby wyprostował sukcesję Kościoła.

Henryk III jako człowiek pobożny chętnie przybył w roku 1046 wraz z liczną armią. Przez rzymian zmęczonych okrutnymi rządami Tuscalan był owacyjnie witany. Jak bardzo obywatele świętego miasta mieli dość Benedykta IX i jego rodziny pokazuje łatwość z jaką oddali przywilej wybierania papieża. Ale po kolei…

Synod zawezwał wszystkich trzech papieży. Stawiło się dwóch. Sylwestrowi III szybko podziękowano za posługę i wysłano do zakonu. Grzegorz VI jako człowiek prosty przyznał się do wzięcia łapówki przez co zachował honor ale stracił stanowisko. Benedykt IX się nie stawił, utrzymywał, że nadal jest papieżem gdyż obiecanej zapłaty nie otrzymał ale i jego synod pozbawił tytułu.

Tu pojawia się Henryk III, który choć pobożny, był przede wszystkim praktyczny i chciał przy okazji synodu załatwić parę ważnych spraw. Był on mianowicie królem Niemiec a chciał być cesarzem. Potrzebował do tego papieża, który go koronuje. Przywiózł nawet ze sobą kandydata “w teczce” jednakże jako król nie miał prawa go przedstawić gdyż wyboru papieża dokonywali rzymianie.

Znów zacytuję historyka Ferdynanda Gregoriusa, według którego król zwrócił się do zebranych rzymian słowami: “Rzymianie, mimo że wasze zachowanie było bezmyślne oczekuję od was, zgodnie ze starym zwyczajem, abyście między sobą wybrali nowego papieża.” (tłumaczenie własne). Ci zaś pamiętając co czekało ich za rządów Benedykta i nie chcąc aby o władzę w mieście znów biły się klany Tusculum i Krescencjuszy odpowiedzieli: “W obecności króla przywilej wyboru papieża nie należy do nas, gdy króla nie ma reprezentować go będzie Patrycjusz. W sprawach dotyczących republiki Patrycjusz nie reprezentuje papieża ale cesarza. Przyznajemy, że byliśmy tak bezmyślni iż dopuściliśmy do wyboru idiotów na papieży.”. I poprosili króla o przywrócenie ładu, porządku i opiekę militarną nad Kościołem.

Tu drobna uwaga: Gregorius był Niemcem a znam go tylko z angielskiego przekładu gdzie tłumacz użył słów “thoughtless” i “idiot”. Wygląda więc na to, że słowa “bezmyślny” i “idiota” faktycznie padły na synodzie. Choć z drugiej strony Gregorius oparł się na łacińskich przekazach biskupa Benzo, który będąc gorącym zwolennikiem Niemiec mógł trochę podkolorować wypowiedzi króla i rzymian.

Henryk III doczekał się zatem happy endu i miał “swojego” papieża. Został nim saksoński hrabia Suidger von Morsleben. Król co prawda proponował to stanowisko arcybiskupowi Bremy Adalbertowi ten jednak odmówił. Widać Rzym upadł już tak nisko, że bardziej opłacało się być arcybiskupem niż papieżem. Koniec końców król papieża wybrał a ten – już jako Klemens II – natychmiast króla koronował na cesarza.

Procesjom i zabawom nie było końca. Rzymianie od dawna nie widzieli takiego przepychu a złoto wydawane przez Niemców pozwoliło żywić miasto przez długie tygodnie. Wszystko co dobre musi się jednak skończyć. Cesarz wyjechał i zabrał wojsko (i Grzegorza VI żeby nie jątrzył) a Klemens II został w Rzymie.

Na to tylko czekał nasz stary znajomy Benedykt IX. W roku 1047 Klemens nagle umiera w tajemniczych okolicznościach. Podejrzenia o otrucie padają na Benedykta, który nic sobie z nich nie robiąc przejmuje władzę nad tronem Piotrowym po raz trzeci. Dokonał tego dzięki poparciu Bonifacego z Toskanii. Potężnego włoskiego księcia mającego na pieńku z Niemcami. Jego historia jest warta odrębnej opowieści dość jednak powiedzieć, że podlizywał się Henrykowi III ale mu “nie wyszło”.

Rzymianie nie chcąc Benedykta IX widzieć ponownie na tronie posłali do Henryka III prośbę o wybranie nowego papieża, podsuwając mu jednocześnie swojego kandydata. Ten jednak miał inne plany. Cesarz wysłał do Bonifacego biskupa Bressanonu (obecnie Tyrolu) Poppona. Ten jednak został skutecznie przekonany przez Bonifacego, że na usunięcie Benedykta IX z tronu już za późno. Poppon wrócił więc do cesarza z niczym. Henryk III wpadł we wściekłość i wysłał Poppona ponownie tym razem z listem grożącym Bonifacemu, że jeśli nie spełni żądań cesarza to cesarz pomoże mu w tym osobiście.

Najwyraźniej groźba pomogła gdyż Bonifacy pomógł Popponowi zostać nowym papieżem (Damazym II) a “zdradzony” Benedykt IX udał się do pustelni by dokonać tam żywota. Niektórzy twierdzą, że życie w samotności uczyniło z niego świętego ale patrząc na historię jego życia należy w to wątpić.

W ten sposób Benedykt IX zapisał się w historii jako najbardziej okrutny i rozpustny papież. Był też najmłodszy gdy wstępował na tron oraz jedyny, który sprawował urząd więcej niż raz. Czy więc warto potępiać Benedykta XVI za abdykację gdy jednym z jego poprzedników był morderca, okrutnik i sodomita?

PS. Jeden ze kapelanów Grzegorza VI został później papieżem Grzegorzem VII i przyjmował w Kanossie pokutę od Henryka IV – syna Henryka III. Raptem 31 lat po tym gdy Rzym tak ochoczo oddawał władzę cesarzowi.

PPS. Niektórzy z wiwatujących na cześć Henryka III pamiętali pewnie jeszcze cesarza Ottona III (tego od zjazdu gnieźnieńskiego) gdy próbował podbić Rzym. Co się nie udało Ottonowi III siłą udało się Henrykowi II po dobroci. Choć z niewielkim “udziałem” Benedykta IX.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*