Poprzejedzeniowych refleksji garść

Witam serdecznie,

można powiedzieć świętą, święta i po świętach. Siedzimy w domu przed komputerem ja i mój brzuch, który w dniu dzisiejszym osiągnął stan samoświadomości i muszę teraz wysłuchiwać gorzkich wyrzutów pod adresem swoim, jak również mojej kondycji umysłowej (dobrze chociaż, że rozum śpi, bo można by oszaleć). Nie jest za wesoło, a przed nami jeszcze jutrzejszy dzień, a później dojadanie po świętach. Normalnie Koszmar z ulicy Marysińskiej.

Ale dobrze dość już tego biadolenia i zapewnień, że już nigdy więcej i to był już naprawdę ostatni raz i jak człowiek mógł być taki głupi i wróćmy jednak do sedna sprawy.

Kilka dni temu oglądałem, przez przypadek zresztą, chociaż lubię ten program, wideotekę dorosłego człowieka z udziałem Pani Ireny Santor i Pani Olgi Jackowskiej i urzekła mnie jedna z piosenek Pani Ireny Santor, która została w programie pokazana (ciekawostką jest to, że sukienka i buty były szyte przez Panią Xymenę Zaniewską, specjalnie  do tego nagrania z tego samego materiału co scenografia).

Kurcze, pomyślałem sobie jeszcze tyle piosenek jest do posłuchanie, a tak mało czasu. Kurcze, pomyślałem sobie nie ma tu sportowych samochodów, prężących się blondyn z dużym biustem, nikogo kto by dla mnie tańczył, a po głowie chodzi mi cały czas Papa-pa-pa-ra-pa-pa-pa Pa-pa-ra-pa-pa-pa Papa-ra-pa-pa-a-a-a….. Kurcze, pomyślałem sobie tu jest melodia.

I nagle jak w pomysłowym Dobromirze poczułem skaczącą piłeczkę na głowie. Przyszło olśnienie.

Ech, Pani Magdalena Pańkowska. Wzdychało się po cichu i ukradkiem nucą słowa piosenki “bierz co chcesz, wszystko weź, co tylko mam…” No ale o tym może innym razem.

Na tym jednak nie koniec niespodzianek. Okazało się że melodia, która brzmi, nie zna granic czasu ni przestrzenie, żyje życiem własnym w różnych ustrojach i językach, jest niczym wehikuł czasu, który przenosi nas od przygody do przygody, trzeba tylko odważyć się i dać jej unieść się.

Naprawdę grupa taneczna, balet można by powiedzieć, robi wrażenie 🙂

No i nasza melodia unosi nas dalej (nie mogę przestać jej nucić, zabierzcie ją ode mnie  Пап-пап па-ба-да-па пап-пап Па-ба-да-па пап-пап)

No i troszkę nowocześniej, ale w stylu retro 🙂

No dobrze kończę, bo mój brzuch mówi, że jest już późno i pora iść spać. Jutro, a właściwie dzisiaj jeszcze tyle jedzenia przed nami.

Pozdrawiam

WYZYK

Ps.

Pewne refleksje przychodzą do człowieka o wiele za późno. Refleksja po dzisiejszym wieczorze – trzeba było pilniej uczyć się rosyjskiego w podstawówce i liceum. Osiem lat nauki, a wiedza żadna, ech człowiek to był głupi. Pozdrawiam wszystkie Panie nauczycielki tego pięknego języka i przepraszam za swoje lenistwo. Może jednak gdyby miał wtedy porządne pomoce naukowe byłoby inaczej. Choć cenię Wysockiego i Okudżawę, bez wątpienia nie mieli pewnych walorów, które w wieku nastoletnim ceni się bardziej niż piękno słowa samego w sobie.

Młodzież zachęcam teraz gorąco do chwili refleksji, która będzie gorąca 🙂

A to znacie, opadło mi wszystko z wrażenia – Hej diewuszka krasawica, ty mnie ułybajetsia, ja tebia ocien liubliu, wsio szto chociesz padariu…. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*