Nasza zima zła

 Witam serdecznie.

Nienawidzę zimy. Jest zimno. Jeszce bardziej nienawidzę takiej pogody jak możecie zobaczyć za oknem. Jest zimno, mokro i ponuro. Jeżeli już ma być ta zima, to niech będzie niebo błękitne i  słoneczne, 10-15 cm śniegu, z niewielkim odświeżającym puszystym, bielutkim i ładniutkim opadem raz na tydzień, minus 2 – 3 stopnie, żeby ten puszysty, bielutki i ładniutki śnieg nie topniał, zima trwa dwa miesiące, od grudnia do stycznia, najbardziej puszyście, bielutko i ładniutko jest od 23 grudnia do 2 stycznia, od lutego jest już wiosna, niebawem zaś po niej lato. No cóż pomarzyć miła rzecz, wróćmy więc na chwilę do zimy która wyglądała zimowo.

Kilka tych oto zdjęć, to pokłosie (nie najszczęśliwsze słowo w dzisiejszych czasach) niedzielnego spaceru PTTK po Łodzi, który miał być poświęcony Niemcom dawnej Łodzi i odbył się 9.12.2012 r. Dominującym wspomnieniem, które pozostało z tego spaceru w mej głowie, to nie Niemcy i nie Łódź, tylko siarczysty mróz. To nie mogło zakończyć się happy endem i się nie zakończyło. Nie wytrzymali najbardziej oddani sprawie, choć stawili się licznie. Drużyna szybko pękła. Mróz po niecałej godzinie zwyciężył (tu mała dygresja, którą podzielił się z uczestnikami spaceru przewodnik – równie zimno było w styczniu 1945 r. kiedy Niemcy opuszczali Łódź w panice i bez żadnego planu, na ostatnią chwilę rozpoczynając masową ewakuacje 16 stycznia, a Armia Czerwona zdobyła miasto 19 stycznia.). Mam nadzieję, że spacer zostanie powtórzony w bardziej sprzyjających okolicznościach przyrody.

Na plus mogę zaliczyć pojawienie się mikrofonu na wyposażeniu przewodnika (pierwszy raz odkąd uczestniczę w tych spacerach). Byłem po wrażeniem, wkroczyliśmy w końcu w XXI w. Nawet przy ruchliwej Piotrkowskiej można było usłyszeć każde słowo głośno i wyraźnie. Mała rzecz, a cieszy. Pytanie i pewien niepokój jednak pozostaje – czy to jedna jaskółka (przecież mamy zimę), czy wysłaliśmy w końcu naszą sondę na Marsa? Mam nadzieję, że zdobyliśmy czerwoną planetę na stałe.

Może jeszcze jedna propozycja z mojej strony – w zimniejszy czas warto zorganizować taki spacer, chociaż częściowo, pod dachem, gdzie w miłych okolicznościach przyrody i temperaturze można kosztować ogromnej, niezmierzonej wiedzy łódzkich przewodników. Wiedza i zaangażowanie naprawdę są imponujące, w tym miejscu chapeau bas Panie i Panowie. Szkoda tylko, że być może niedocenione. Zasmuciły mnie informacje, które nieśmiało docierały do uczestników wycieczek, że kto wie, może w przyszłym roku ich nie będzie, podobno władze miasta nie są zainteresowane. No pewnie, mają przecież wielką dziurę na głowie w środku śródmieścia, mają się czym pochwalić. Nie trzeba przecież Łodzi już w żaden inny sposób promować. Wystarczy, że Pani Prezydenta tańczy i ma sukcesy. Ech to piętno Żenady, które wisi nad Łodzią, jest czasami przytłaczające, zwłaszcza w ten zimny, ponury czas.

No ale wróćmy do wycieczki. Słuchając przewodnika skonstatowałem, że nie jestem już posiadaczem swoich stóp, one gdzieś sobie w międzyczasie poszły i nie wiadomo czy wrócą. Zadumałem się wówczas nad losem biednego gołębia – pomyślałem on ma gorzej. Rozczuliły mnie zwłaszcza te czerwone stopulce (mam nadzieję, że nie od mrozu).

Drzewa wyglądały bajkowo w białym makijażu. Gdzieś miedzy latarnią, a cisem, wydawało mi się, że widzę  Tumnusa, który dziwnie patrzy się na naszą grupę. Wtedy zrozumiałem, że jest zbyt zimno, żeby rozmawiać na dworze, najwyższa pora aby wrócić do domu, zjeść drugie śniadanie i napić się gorącej herbaty. Zrozumieli to wszyscy.

Ja zrozumiałem również, że kocham zimę, ale na zdjęciach oglądając ją w domu, na monitorze komputera (obok biurka mam ollbrzyyyyymi kaloryfer 🙂

Mam nadzieję, że będzie jednak okazja spotkać się w nowym roku, na tych uroczych spacerach, czego sobie i wszystkim z całego serca życzę.

Miało być o zimie i jakoś tak się wymknęło i potoczyło 🙂

Pozdrawiam serdecznie

WYZYK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*