Tuwim i jesienna dupa do pocałowania

Motto:
“O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…”*

Witam serdecznie,

dziś o wszystkim tak po trochu, taki Poniedziałkowy pchli targ środowym, jesiennym, dżdżystym  wieczorem. Jesień rozjechała mnie swoim walcem. Nie mogę się pozbierać. Albo boli mnie głowa, albo chce mi się spać, albo boli mnie głowa i che mi się spać. Dramat. I na tym nie koniec dramatu, on się dopiero zaczyna, będzie trwał najbliższe kilka miesięcy, będzie jeszcze zimnej, będzie bardzkiej mokro, będzie ciemniej i bardziej dramatycznie. To już nie dramat, to koszmar. To może coś na poprawę nastroju, na te długie koszmarne wieczory:

Podnosi na duchu prawda :-). Chodzę sobie radośnie i nucę pod nosem od rana do wieczora i przestać nie mogę :). To będzie moja piosenka tej jesieni. Jaka duma w sercu rośnie, że krajan tak na duchu potrafi podnieść. Szkoda, że tekst ocenzurowany, bo bardziej podoba mi się ta oprawa muzyczna, niż w kolejnej odsłonie, którą wrzucam dla spostrzegawczych i ciekawskich.

Myślę, że można sprawić, by lekcje polskiego stały się pasjonujące również dla młodzieży, trzeba tylko wzbogacić program nauczania o właściwe lektury i młodzieży nie oderwie się od książek.

No właśnie i mimochodem zmierzamy do sedna. W minioną niedzielę tzn. 04.11.2012 miałem ogromną przyjemność uczestniczyć w niedzielnym spacerze łódzkiego PTTK z przewodnikiem. Polecam, polecam, polecam :). Spacery te to interesująca możliwość poznania historii Łodzi i nie tylko (przy okazji można się rozruszać i zgubić kilka zbędnych kilogramów). Ten spacer dotyczył Cmentarza Żydowskiego w Łodzi, przy ulicy Brackiej.  Przewodnikiem była Pani Mira i tu ogromne wyrazy uznania, za bardzo interesujące poprowadzenie spaceru i niewyczerpaną wiedzę związaną z jego tematyką. W tym miejscu muszę dać jednak jeden, ale za to duży minus. Mankamentem wszystkich spacerów, w których uczestniczyłem, jest brak mikrofonu – nagłośnienia, z którego mógłby skorzystać przewodnik. Przy dużej liczbie osób i niejednokrotnie towarzyszącym spacerom odgłosom ruchu ulicznego, przekazywane informacje stają się nieczytelne w odbiorze, na czym spacer traci bardzo. Wiedza prowadzących jest naprawdę imponująca i szeroka, a nie dociera do odbiorców z powodu tak drobnej rzeczy, sygnalizowanej zresztą przez uczestników spacerów za każdym razem.

Wracając zaś do Juliana Tuwima i spaceru, dowiedziałem się, że rok 2013 będzie rokiem min. Juliana Tuwima, z czego bardzo się cieszę, tym bardziej, że władze Łodzi, nad którymi ciąży piętno Żenady raz się postarały, a zdarza się to im tak rzadko.

Komisja kultury poparła też wniosek złożony przez Urząd Miasta Łodzi uczynienia patronem roku Juliana Tuwima (60. rocznica śmierci) – od głosu wstrzymali się tylko posłowie PiS, większość głosujących uznała, że wszechstronna twórczość poety jest ze wszech miar godna propagowania w większym zakresie.

źródło: Czyj rok 2013: Lutosławski, Tuwim i kto?.

Sejmowa Komisja Kultury poparła wniosek łódzkiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Rok 2013 będzie rokiem Juliana Tuwima.

60. rocznicę śmierci poety i 100. rocznicę jego debiutu uczci m.in.: tworzenie murali Tuwimowskich i szlaku Tuwima w Łodzi, wystawienie przed Teatrem Wielkim “Balu w operze” i realizacja spektaklu przypominającego twórczość kabaretową poety. Drugim patronem 2013 roku będzie Witold Lutosławski.

źródło: 2013: Rok Tuwima – Dzienniklodzki.pl.

No proszę i kto by pomyślał, jak się okazuje można.

Podejrzewam, że mało osób wie lub pamięta, że Julian Tuwim urodził się w Łodzi w 1894 r. i dopiero w 1916 r. przeniósł się do Warszawy i rozpoczął studia na uniwersytecie Warszawskim.

Podejrzewam, że równie mało osób wie lub pamięta, że rodzice Juliana Tuwima – Izydor Tuwim i Adela z Krukowskich są pochowani na cmentarzu żydowskim w Łodzi przy ulicy Brackiej.

Grób rodziców Julian Tuwima

Podejrzewam, że również mało osób wie lub pamięta, że Julian Tuwim poślubił swą żonę Stefanię Marchew w 1919 roku w Łodzi w Synagodze Wielkiej, mieszczącej się przy ulicy Spacerowej  nr. 2

Podejrzewam, że również mało osób wie lub pamięta, że cmentarz przy ul. Brackiej jest jednym z największych, jeżeli nie największym cmentarzem żydowskim w Europie.

Cmentarz przy ul. Brackiej w Łodzi został założony w 1892 roku. Szacuje się że jest pochowane na nim ok. 160 000 osób. Obecnie zajmuje obszar 39,6 hektara. W ciągu ponad stuletniej historii cmentarza spoczęło na nim wiele osób zasłużonych dla rozwoju naszego miasta i jego dziejów, znani rabini, fabrykanci, lekarze, politycy, działacze społeczni itd. Ich grobowce często stanowią wysokiej klasy dzieła sztuki kamieniarskiej i kowalskiej.

Tu również pochowane są ofiary jednego z najtragiczniejszych wydarzeń w dziejach ludzkości – Holocaustu. Na części cmentarza zwanego „Polem Gettowym” pochowanych zostało ok. 43 000 ofiar getta łódzkiego zmarłych z głodu i wycieńczenia.

Źródło: Cmentarz Żydowski w Łodzi.

Na terenie cmentarza wybudowano dom mieszkalny dla pracowników cmentarza, synagogę, łaźnię (mykwę), szałas na święto Sukot, dom stróża, stajnię i Dom Przedpogrzebowy. Fundatorem Domu Przedpogrzebowego była Mina Konsztat, wdowa po bogatym kupcu i działaczu społecznym – Hermanie Konsztatcie. Dom ten wzniesiono w latach 1896-1898 i był on największym Domem Przedpogrzebowym w Polsce. Jego powierzchnia wynosiła 849m2 a cała kubatura 5770m2. Część męska zajmowała stronę północną domu, a część żeńska południową. Połączono je salą o powierzchni 237,5m2.

Źródło: Cmentarz przy ul. Brackiej 40 – Cmentarze – Zabytki – Łódź – Wirtualny Sztetl.

No cóż, to nasza historia, ale tak mało ją znamy lub znamy ją, czy chcemy znać, w tej wersji wygodniejszej dla nas. Przypomina mi się anegdota jak  przed wojną jedzie pociągiem w jednym przedziale ksiądz z rabinem i dyskutują o sprawach religijnych. Dyskusja nabiera kolorów, w którymś momencie, rabin mówi do księdza, że jakby na to nie patrzeć Jezus przecież też był w końcu Żydem. Zapada chwila milczenia, po czym ksiądz odpowiada: “Pan Jezus Żydem? To już gruba przesada.”

I tak zatoczyliśmy koło i wróciliśmy do kwestii naszego antysemityzmu. O ile niepokojący jest antysemityzm “ludowy” – jak go nazywam na swoje potrzeby, czyli antysemityzm społeczeństwa w swej masie, wynikający czasem z braku wykształcenia i wiedzy, czasem z braku chęci myślenia i pragnienia prostych odpowiedzi na trudne pytania, czasem z braku chwili refleksji, a czasem z powodu zwyczajnej głupoty lub chęci zabłyśnięcia trafną myślą, która porwie słuchaczy, a mizeria umysłowa nie pozwala błysnąć w sposób inny, o tyle antysemityzm osób wykształconych, które swoją wiedzę mogą przekazywać innym, mogą kształtować w jakimś zakresie obraz rzeczywistości, mogą wychowywać nasze dzieci, jest niepokojący w dwójnasób . Jest niebezpieczny i trudny zarazem do zrozumienia, co budzi niepokój tym większy. Jak mając świadomość tego co się stało, można sączyć zło dalej w świat, uważając się przy tym za człowieka dobrego,  religijnego, chrześcijanina prawdziwego. A gdzie miłości bliźniego, gdzie nadstawianie drugiego policzka. Myślę, że dawno już kamieni zabrakło pod ręką, ale rzucać się chce dalej . Smutne. To nie kończy się tylko na prostym stwierdzeniu, że ja nic nie mam do Żydów, ale powinni oni znać swoje miejsce. Dziś miejsce powinni znać Żydzi, a jutro?

Z naszego zaś polskiego punktu widzenia, jak spojrzymy już tak praktycznie na ten problem i wykreślimy z naszej historii wszystkich Żydów, Litwinów, Białorusinów i oczywiście Kopernika, która była kobietą to co nam pozostanie? Może się okazać, że pozostanie nam jedynie ten biedny Janko Muzykant.

To dobry moment, żeby zakończyć.

Pozdrawiam

WYZYK

*Deszcz jesienny – Leopold Staff

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*