Bałuty i Chojny to naród spokojny

Motto:
“-Pamiętasz smak swojej pierwszej przyprawy?
-Smakowała jak cynamon.
-Lecz nigdy dwa razy tak samo – rzekł. – Ona jest jak życie: ilekroć jej kosztujesz, ukazuje inną twarz”.
Franka Herberta Diuna

Witam serdecznie,

jak to mówiła moja ciocia, opowiadając historię z czasów swojego dzieciństwa, kiedy moje podwórko otaczał wysoki płot zbity z desek, moja ulica zaliczała się już, lub jeszcze, do tych miejskich, gdzie królowały kocie łby, choć po drugiej jej stronie rozpoczynało się pole buraków cukrowych, które kończyło się tuż przy gajówce: “Bałuty i Chojny to naród spokojny”. Podobno w jedną niedzielę Chojny wpadały z odwiedzinami na Bałuty, w kilka wozów drabiniastych, a już za tydzień była rewizyta, no bo nie można było szanownych gości obrazić i ich gościnności nie zakosztować. No i tak kosztowano co tydzień, a potem powstały jakieś pławiące się w taniej sensacji slogany “Bez kija i noża nie podchodź do bałuciorza”. Rodzinna opowieść głosi, że podobno mój dziadek popełnił wówczas podwójny błąd, błąd który mógł go kosztować co najmniej zdrowie. Nie dość, że wygrał w karty nie z tym co trzeba, to jeszcze nie pozwolił odebrać sobie wygranej, no bo co, w końcu wygrał ją uczciwie, w nieuczciwej grze. Honor honorem, a życie życiem, więc musiał na czas jakiś wyjechać do rodziny poza Łódź, do czasu gdy różnice poglądów ulegną zatarciu, a negatywne emocji ukoi czas.

No cóż podobno. To co mnie smuci, kiedy patrzę za siebie, to te wszystkie Podobno, które dziś na pewno kłębią się w mej głowie.  Dziś jednak jest już za późno na wszystkie Podobno. Czas przeszły stał się dokonany i choć nie wiem jak bym chciał, dalej będą trwać w zawieszeniu, niczym wyrzut, te wszystkie Podobno zrodzone przez lata. Wystarczyło tak niewiele, wystarczyło jedno proste: Opowiedz proszę. Lecz wydawało mi się, że mam czas na pytania, mam przecież na nie całe życie. Mając kilkanaście lat zdążę je jeszcze zadać tyle razy. Teraz przecież mam inne ważniejsze sprawy na głowie, za którymi muszę gonić i spieszyć się, aby ktoś mnie nie ubiegł. Muszę pędzić, a odpowiedzi na wszystkie Podobno są przecież tuż, na wyciągnięcie ręki. Zawsze zdążę się zatrzymać. Zawsze zdążę je zadać.  Nie zastanawiałem się czy będzie jeszcze ktoś kto na nie odpowie. Dlaczego zresztą miałbym się nad tym zastanawiać. Mam jeszcze tyle czasu. No a później? Później pozostają już tylko Podobno bez odpowiedzi.  I popełniłem grzech zaniechania.

I to nie jest najgorsze co możemy popełnić. Czasami popełniamy grzech ignorancji. Co nas interesuje podobno. Podobno było wczoraj, nas interesuje tu i teraz. I stajemy się ignorantami bez przeszłości, lecz też i bez smutku. Będąc bezmyślni, nie wiemy co tracimy, nie wiemy jak bardzo okaleczamy siebie. Jest tak scena w Annie Hall Woodego Alena, kiedy idąc ulicą podchodzi do chłopaka idącego z dziewczyną i zadaje pytanie: “Państwo wyglądają na szczęśliwą parę. Jak do tego doszliście.” Pada odpowiedź: “Jesteśmy powierzchowni i nie mamy nic do powiedzenia.” I może to jest tajemnica szczęścia. Bycie wydmuszką ma swój urok. Wydmuszka unosi się zawsze na powierzchni, zawsze podąży w wiatrem, a jak mocniej dmuchnie to i wzniesie się ponad miarę i bryluje i błyszczy i się pławi i chełpi. Tylko czy to jest szczęście.

No cóż, każdy musi odpowiedzieć sobie sam na pewne pytania i sam musi się z nich rozliczyć. Ja cały czas żałuję wszystkich Podobno, które czają się wokół mnie.

Tak, ten Poniedziałek miał być zupełnie o czymś innym i zupełnie o czymś innym się pisze. Może 31 października zrobił swoje. Dzisiejszy Poniedziałek zagmatwał się zupełnie, zgubił się i znalazł, zrodził się zupełnie przypadkiem, trochę przypomina Matrioszkę, już mi się wydaje, że wyciągnąłem ostatnią, ale ciągle pojawia się kolejna.

No i to była refleksyjna część Poniedziałku, teraz przejdźmy do optymistycznej.

W tej mojej Poniedziałkowej podróży, przez przypadek, natknąłem się na postać Łukasza z Bałut. Wpisał się ze swoją historią w mój dzisiejszy Poniedziałkowy melanż,  zapraszam w takim razie i Was na to spotkanie.

“Kareta Złota” wyraża jakąś tęsknotę, a jednocześnie ma piękną melodię. Pasuje do Bałut – mówi muzyk. – Ludzie tam mają takie swoje substytuty. Ktoś chciałby jechać nad morze, ale ma tylko ogródek działkowy. Panowie trzymają gołąbki na podwórkach. Zaczyna padać deszczyk, oni otwierają drzwi komóreczki, tam są dwa foteliki, stoliczek i to jest wręcz jak altanka na powietrzu. Oni tam czują się u siebie.

źródło: Dziennik Łódzki – Bez kija i noża nie podchodź do bałuciorza – Dziennik Łódzki.

Co jest dla mnie istotne w tej historii? Fakt że jest tak wielu ludzi, dla których przeszłość i przyszłość, pytania i odpowiedzi są niezmiernie istotne. Nie boją się głośno o tym mówić i robią dużo fajnych rzeczy z Łodzią i dla Łodzi. Dzięki nim Piętno Żenady znika. Pozostańmy zatem jeszcze przez chwilę w tej optymistycznej atmosferze 🙂

Oczywiście nie może zabraknąć “Karety złotej” 🙂

No i to był optymistyczna część Poniedziałku, a teraz przejdźmy do humorystycznej.

Właściwie od tego miałem zacząć, stąd Chojny w tytule miały się pojawić,  potem przypomniało mi się opowieść cioci no i Poniedziałek zaczął żyć własnym życiem. Jeszcze po drodze przewinęła się Włada Bytomska, ale raczej pozostawię tą historię na inną okazję. Wracając zaś do Piętna Żenady. Ostatnio byliśmy z wizytą na dworcu Łódź Chojny. Mężczyźnie w pewnym wieku wieku się nie wypomina, więc szczegóły pominę, ale przez kilkadziesiąt lat mojego życia nie miałem okazji z tym miejscem mieć przyjemności. Przyznam się z pewną nieśmiałością, że nie zdawałem sobie sprawy z jego istnienia, do tego stopnia, że nie za bardzo wiedziałem jak mamy na niego dojechać. Cóż Piętno Żenady jednak nad nami czuwało, nie pozwoliło zboczyć z obranej drogi i doprowadziło bezbłędnie do celu. Przeżycia z wizyty są niezapomniane, słowami nie jestem w stanie ich opisać, zapraszam zatem do obejrzenia kilku zdjęć.

Ten widok mój nieznajomy, strudzony podróżniku powita cię, gdy zawitasz na dworzec wejściem od ulicy Rzgowskiej. Szeroka aleja prowadząca wprost ku drzwiom przeznaczenia, chciałoby się powiedzieć, a pod nazwą stacji powinien zostać umieszczony dodatkowo napis” Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie.”* I od razu zrobiło się światowo i artystycznie i Pani Prezydent mogła by jeszcze bardziej dumnie postawić swe stopy w trampki obute. Rzadko które miasto może pochwalić się takim gospodarzem przez wielkie G jak Łódź, z tak jasnym i celnym, jak zawsze, osądem otaczającej nas rzeczywistości (wątpiący zapraszam na wycieczkę po łódzkich ulicach – może Pani Prezydent w trampkach oprowadzi, bo ma szpilkach, nie mówiąc już o samochodzie to trochę straszno – cytując Wielkiego Gospodarza Miasta naszego: “To jest masakra”)

To drugie wejście od ulicy Śląskiej, jak to mówi dzisiejsza młodzież dupy nie urywa.

Po takim widoku nadzieja ucieka sama, nie oglądając się za siebie, ale ty nieznajomy, strudzony podróżniku już przesądziłeś swój los kupując bilet, o jeden bilet za daleko.

Wstyd przed Ryśkiem – nie będę powtarzał tego dowcipu, bo wszyscy go znamy, ale pasuje tu doskonale. Fascynujące jest to, że o zamknięciu Łodzi Fabrycznej mówi się i pisze od 2010 roku, boję się pomyśleć co byśmy zastali na Chojnach, gdyby nie było tego dwuletniego prawie poślizgu. Teraz przynajmniej wiemy, że jest już ogień, skoro pojawiła się woda.

Czy jedzie z nami Maszynista? Jest nadzieja, że niedługo na Chojnach wynajdą koło i wszystko ruszy z kopyta. Tak swoją drogą to ten dworzec byłby wyzwaniem nawet dla samego Chucka Norrisa 🙂

No może drugim bohaterem będzie Jan Niezbędny – zachęcam wszystkich gorąco do głosowania. Weźmy wszyscy jak jeden mąż udział w plebiscycie, apeluję o rozesłanie poniższego linka do wszystkich znajomych i nieznajomych również. My społeczeństwo dajmy Chojnom szanse, której nie dały władze naszego miasta – http://www.tujestbrudno.pl/miejsce.php?id=177

To zdjęcie rozczuliło mnie po prostu, tak po ludzku (Kasa czynna 19.00 – 6.30) i przypomniał mi się wierszyk z mojego dzieciństwa:

Wszyscy dla wszystkich

Murarz domy buduje,
Krawiec szyje ubrania,
Ale gdzieżby co uszył,
Gdyby nie miał mieszkania?

A i murarz by przecie
Na robotę nie ruszył,
Gdyby krawiec mu spodni
I fartucha nie uszył.

Piekarz musi mieć buty,
Więc do szewca iść trzeba,
No, a gdyby nie piekarz,
Toby szewc nie miał chleba.

Tak dla wspólnej korzyści
I dla dobra wspólnego
Wszyscy muszą pracować,
Mój maleńki kolego.

Julian Tuwim

Jeżeli macie ochotę obejrzeć resztę zdjęć zapraszam do galerii Ziemia obiecana album Chojny.

Łódź Chojny – pośrednia stacja kolejowa w Łodzi na trasie Małkinia – Racibórz. Znana jest głównie z tego, że nie zatrzymują się tam pociągi, a to ze względu na fetor dobiegający z dworcowej toalety i fakt, że przejście podziemne jest zasypane gruzem.

źródło: Łódź Chojny – Nonsensopedia, polska encyklopedia humoru.

To dobry moment żeby zakończyć.

Pozdrawiam

WYZYK

*Dante Alighieri, Boska komedia

Ps.

Jak poniżej.


To jest masakra
Hanna Zdanowska

Jedna myśl nt. „Bałuty i Chojny to naród spokojny”

  1. Chojny pozdrawiają pachnące Bałuty! 😀 Moje “chojeństwo” jest nabyte, nie wrodzone, ale dobrze mi wśród tego spokojnego narodu 🙂 Pozdro!

Odpowiedz na „ŁodygaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*