Witaj miły poniedziałku czyli Chorwacja i chorwackie reminiscencje

Witam serdecznie,

tym bardziej serdecznie, że czas jakiś się nie widzieliśmy i właściwie to sam nie wiem od czego zacząć. Mam kilka zaległych Poniedziałków, które mi się w głowie kłębią, lecz nie składa się jakoś aby je uchwycić w słowa sedno.  Wszystkie są ważne, ale co najmniej jeden jest bardzo ważny dla mnie, bo obiecałem go komuś, a później wydarzyło się coś złego co rzuciło zupełne inne światło na całą historię i ten Poniedziałek na pewno już przepadł bezpowrotnie, myśl poczęta, nieprzelana, ale na jego zgliszczach rodzi się kolejny i muszę się spieszyć bo ostatnio tak wiele się dzieje, nie zawsze dobrych rzeczy.

To może trochę o dobrych. Byliśmy dwa tygodnie na wakacjach i było miło. Nawet zamierzałem coś popełnić, bo myślę sobie tak dużo wolnego czasu, co ja będę z nim robił. No i ja z czasem nie robiłem nic, ale za to czas zrobił wiele ze mną. Siedzę teraz w domu, za oknem szara jesień, a na usta cisną się słowa:

Minął sierpień, minął wrzesień, znów październik i
ta jesień rozpostarła melancholii mglisty woal…*

Tak na marginesie to wakacje odpracowaliśmy tydzień przed i tydzień po urlopie, także czasem sobie myślę, że urlop powinien być ustawowo zakazany 🙂 Nie zmienia to faktu, że sam urlop udał się doskonale. Myślę sobie, to może tak coś skrobnę wakacyjnie. Cieplej na sercu się zrobi. Postanowiłem na pierwszy ogień przejrzeć zdjęcia z tegorocznego wyjazdu, tym bardziej, że z tamtego roku jakoś się jeszcze nie złozyło. Myślę sobie, świeże kadry to szybciej pójdzie, a potem z rozpędu to w poprzedni rok się rzucę, szast prast i będzie przejrzane. No i zacząłem przeglądać i faktycznie zrobiło się miło, gdy delikatny czar wspomnień otulił mnie wciąż  swym subtelnym woalem przeżytych chwil radości niczym niezmąconej. Oddając się tej jakże przyjemnej czynności w oczy me rzuciły się mniej lub bardziej celowo zrobione 3 zdjęcia. Były one zrobione w różnych miejscach i czasie, mają jednak wspólny mianownik. Zresztą, co ja się tu będę rozpisywał się o działaniach matematycznych, niech obraz mówi sam za siebie.

No i zrobiło się tak jakoś uroczyście i dostojnie. Kojarzyłem nazwisko i fakt, że to pierwszy Prezydent niepodległego Państwa. No tak, taki człowiek zawsze zasługuje na szacunek swojego narodu i utrwala się złotymi zgłoskami na kartach jego historii.

Rzuciłem okiem na kolejne zdjęcie i zrobiło się tak bardziej sielankowo.

Słońce, kwiaty, zieleń. Tu tablica, tam skwer, ówdzie ulica. No nie każdego honoruje się tak na każdym kroku.

Zrobiło mi się wstyd, nawet bardzo, że obcuję z taką postacią, bądź co bądź już historyczną, a wiedza ma na ten temat ogranicza się do zdania: “Franjo Tuđman pierwszym prezydentem Chorwacji był”. No i teraz dodatkowo po moich przemyśleniach i chwili refleksji, której się oddałem, mogłem jeszcze dorzucić przymiotnik w stopniu wyższym, stopniowania opisowego  “bardzo szanowanym” .

Idąc wyboistą ścieżką mojego strumienia świadomości doznałem olśnienia. Wydobyłem z zakamarków mej jaźni obraz czerwono – białej szachownicy. Olbrzymia liczba flag narodowych. Były dosłownie wszędzie: na placach, na masztach, na statkach, na stacjach benzynowych, na deptakach, na wieżach, za każdym rogiem, przed tobą i za tobą, wszędzie i wokół. Nie jestem przyzwyczajony do takiego natłoku, zwłaszcza tak bez żadnej
okazji, więc nadziwić się nie mogłem. Dzień flagi był tam codziennie, a mnie przypominał się co rusz stary dowcip o lodówce i pewnym lęku. Miałem chwilę refleksji (przeprasza, ale zdarza mi się), że może to epatowanie flagą wokoło jest nieco przesadzone i budzi lekki niepokój. Trochę mnie nawet ta sytuacja przytłoczyła, więc postanowiłem podzielić się moim bogatym życiem wewnętrznym ze znajomymi. I co? I zostałem zakrzyczany, że jak to, że jakie wątpliwości i obiekcje, że tak powinno być i u nas, że jest to świetna sprawa, trzeba brać przykład, być dumnym, z uniesionym wysoko czołem pewnie kroczyć, a nie szukać dziury w całym i powinienem się wstydzić. Moja nieśmiała próba przeciwstawienia się została brutalnie zdławiona w zalążku, a jako że trwały wakacje, a nie wojna trzydziestoletnia, pomyślałem sobie Vox populi, vox Dei i zamilkłem z godnością, lecz z nie dającym mi spokoju znakiem zapytania gdzieś z tyłu głowy.

Oddając się czarowi minionych chwil, uchwyconych w nieruchomych obrazach, postanowiłem choć liznąć okruszka wiedzy, a że może wiedzy spoczywało pod moimi palcami, to zacząłem chłeptać co nieco, nie zapuszczając się w odmęty odległe, lecz tak po powierzchni dryfując.

Zaczęło się nieźle – pierwszy prezydent, walczył w partyzantce Tity, w czasach Jugosławii spadły na niego liczne represje, całe życie działał na rzecz niepodległości państwa. Pomyślałem sobie, nic dodać nic ująć tylko tablice wieszać. Cóż ta myśl nie pozostała jednak na dłużej w mej głowie. Czytałem dalej i pomyślałem ze smutkiem, że zacząłem ten Poniedziałek jak nigdy , a skończę go jak zawsze.

Po zdobyciu władzy w Chorwacji po upadku komunizmu, sprawował władzę w stylu autorytarnym, wciągając Chorwację w wieloletni konflikt zbrojny z Serbią, w ramach którego obie strony dokonały licznych zbrodni wojennych i masowych przesiedleń ludności. Sam Tudjman był oskarżany o inspirowanie niektórych z tych zbrodni osobiście. Uważa się też, że w dużym stopniu przyczynił się do eskalacji konfliktu etnicznego w Bośni i Hercegowinie.

źródło: Franjo Tuđman – Wikipedia, wolna encyklopedia.

Dalej niestety nie było lepiej.

Oburzenie niektórych wywoływał fakt jego szacunku do historycznego dziedzictwa ruchu ustaszów, którzy w czasie II wojny światowej dokonywali czystek etnicznych i innych zbrodni wojennych we współpracy z nazistowskimi Niemcami.

źródło: Franjo Tuđman – Wikipedia, wolna encyklopedia.

Mówię sobie poszukajmy dalej, ale dalej to już była tylko równia pochyła bez tarcia.

W 1989 r. wydał swoją najbardziej kontrowersyjną książkę — Bezdroża historycznej rzeczywistości. Poruszał w niej ponownie kwestie związane z II wojną światową, m.in. negował zbrodnie faszyzmu niemieckiego, jak również zbrodnie dokonane przez reżim ustaszy, w tym w „jugosłowiańskim Oświęcimiu” — chorwackim obozie koncentracyjnym w Jasenovacu. Książka ta wywołała oburzenie historyków, antyfaszystów, jak również organizacji żydowskich. Przekład angielski, który ukazał się w połowie lat 90. nakładem rządu chorwackiego, został skrócony — usunięto bowiem najbardziej kontrowersyjne fragmenty.

Zasłynął także ze zdania: „Chwała Bogu, że moja żona nie jest ani Żydówką, ani Serbką”(…)

(…)wkrótce władze chorwackie wprowadziły do użycia symbole nawiązujące do symboliki ustaszy, jak chociażby flagę z biało-czerwoną szachownicą (_šahovnica_).

Prawdopodobnie gdyby żył dłużej, zostałby oskarżony o udział w zbrodniach w byłej Jugosławii, tak samo jak jego „najlepszy wróg” — Slobodan Milošević.

źródło: Histmag.org » Franjo Tuđman — ojciec Chorwacji czy autokrata?.

Polecam uważną lekturę całego artykułu, daje krótki opis całego życia i dokonań, a mnie dał nowe spojrzenie na całą sytuację.

Słowo ustasze obiło się o moje uszy, ale miejscowość Jasenovac zupełnie była mi nieznana. Teraz już znana mi jest.

Jasenovac (obóz koncentracyjny) – największy z powstałych w Niepodległym Państwie Chorwackim w czasie II wojny światowej obóz koncentracyjny, założony przez faszystowskich Ustaszów w sierpniu 1941.

Całkowita liczba ofiar – według różnych źródeł – waha się od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy.

żródło: Jasenovac (obóz koncentracyjny) – Wikipedia, wolna encyklopedia.

From the summer of 1941 to the spring of 1945, death in Jasenovac took numerous forms. The prisoners and all those who ended up in Jasenovac had their throats cut by the Ustasha with specially designed knives, or they were killed with axes, mallets and hammers; they were also shot, or they were hung from trees or light poles. Some were burned alive in hot furnaces, boiled in cauldrons, or drowned in the River Sava.

źródło: Jasenovac – Donja Gradina: Concentration and Death Camp Jasenovac.

Dowiedziałem się również co to jest Serbosiek.

Dla oszczędzania kul podrzynano więźniom gardła – w zawodach urządzonych w obozie 28 sierpnia 1942 zwyciężył Petar Brzica, członek organizacji Križari (Krzyżowcy), który w jeden dzień, specjalnym nożem nazywanym srbosjek poderżnął gardła 1360 ludziom[3][4].

źródło: Jasenovac (obóz koncentracyjny) – Wikipedia, wolna encyklopedia.

Srbosjek był produkowany podczas II wojny światowej przez niemiecką fabrykę Gebrüder Gräfrath mieszczącą się w Solingen na specjalne zamówienie marionetkowego rządu chorwackiego.

źródło: Srbosjek – Wikipedia, wolna encyklopedia.

Miałem też wątpliwą przyjemność krótkiego zapoznania się z Ante Pavelić

Do końca wojny Pavelić realizował swój program wyrugowania z NDH mniejszości (zarówno narodowych, jak i religijnych) i stosował wobec nich politykę ludobójstwa.

źródło: Ante Pavelić – Wikipedia, wolna encyklopedia.

Morałów z tej opowieści jest zapewne co najmniej kilka, jeżeli nie kilkanaście. Większość z nich zabrzmiałaby zapewne zbyt patetycznie, zbyt infantylnie, zbyt moralizatorsko. Pozostawiam zatem większość z nich dla Was, na własność, choć kilku nie omieszkam zamieścić.

Być może, jeżeli kiedyś będę wybierał się do Serbii, lepiej odrobię pracę domową. Moja prawda, twoja prawda, czyja prawda? Informacje o ostrzale Dubrownika przez Serbów, przez kilkanaście miesięcy, zamieszczone w przewodniku po Chorwacji, przestają być jednowymiarowe. Tko vjetar sije, buru žanje. Praca celnika na Bałkanach jest bardzo niebezpieczna. Wszyscy ci ludzie muszą ze sobą dalej żyć. Czy będą w stanie tak naprawdę wybaczyć, zapomnieć i nigdy do tego więcej nie dopuścić? Historia co jakiś czas się niestety powtarza. Będąc na miejscu, podziwiając otaczające piękno przyrody, zastanawiasz się jak mogły wydarzyć się w tak uroczym miejscu takie straszne rzeczy. Złe rzeczy wydarzają się ot tak po prostu. Bohatera od zbrodniarzem czasami dzieli bardzo cienka granica.  Czasami wystarczy mieć na tyle dużo szczęścia aby odejść z tego świata w odpowiednim momencie – przed procesem. Powiedzmy sobie całą prawdę, także bolesną, o naszych własnych mrocznych kartach, abyśmy zawsze mogli w przyszłości z dumą powiedzieć: “Jestem Polakiem”. Bądźmy patriotami, nigdy nacjonalistami. Nadmiar flag też może być groźny. Wystarczy jeden człowiek przepełniony nienawiścią, przekonany o swoim posłannictwie, żyjący w poczuciu krzywdy, który podpali lont. Musimy, my wszyscy, powstrzymać podpalacza, dopóki nie będzie za późno.

Jest tylko cienka czerwona linia między rozsądkiem a szaleństwem **

O, nie, mój filozofie, nie zgodzę się z tobą – tchórzostwo nie jest jedną z najstraszliwszych ułomności, ono jest ułomnością najstraszliwszą!***

To dobry moment żeby zakończyć.

Pozdrawiam

WYZYK

* Kabaret Starszych Panów
** Stare powiedzenie ze Środkowego Zachodu
*** Mistrz i Małgorzata Michaił Bułhakow

Ps.

Mówią: „Tommy to i Tommy tamto,
Tommy, co z twoją duszą?”
Lecz to jest: „Cienka czerwona linia bohaterów”,
Gdy bębny warcząc ruszą…
                                                Rudyard Kipling “Tommy”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*