Witaj miły poniedziałku

Prolog:

http://www.youtube.com/watch?v=-_uZ4S7YAzs&feature=related

Witam serdecznie,

tym bardziej serdecznie że kwiecień zaczął nam w rocznice obfitować. Mdli strasznie, ale co zrobić, człowiek zwymiotuje, a mdli dalej. Podobno jak ma się torsje, to trzeba dużo pić, żeby się nie odwodnić. Humphrey Bogart mawiał: „Kłopot ze światem jest taki, że jest on zawsze o trzy drinki do tyłu.” Franz był bardziej bezpośredni w stwierdzeniu: „A… kiedy świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia…”. No i ostatnio nie opuszcza mnie takie wrażenie, że świat postawił sobie za punkt honoru, żeby nie zostać w tyle, a społeczeństwo postawiło sobie za punkt honoru, żeby go przyjąć z otwartymi rękami, bo podobno można nie pić, ale jeszcze nigdy nikt nie próbował.

Ja postanowiłem opuścić tą imprezę, szkoda życia aby marnować je na niekończącej się balandze. Pora wrócić do rzeczywistości, wyłączyć telewizor, wyłączyć radio, gazet używać w jedynym słusznym życiowym celu, ustawić sobie w przeglądarce stronę startową www.obskura.pl i cieszyć się normalnością.

W ramach powrotu do normalności chciałbym ze swojej strony pochylić głowę nad jedną z kwietniowych rocznic, rocznic które mają znaczenie, rocznic o których trzeba pamiętać – 10 kwietnia 2011 minęła 7 rocznica śmierci Jacka Kaczmarskiego. Jak już  kiedyś wspominałem, jest to dla mnie postać niezwykle ważna, postać która wywarła wpływ na kilka pokoleń. Każdy z nas jest wypadkową różnych okoliczności, rzeczy, osób, które spotkał lub które go spotkały w życiu. Postać Jacka Kaczmarskiego i jego twórczość jest dla mnie w czołówce tych najważniejszych.

Obcowanie z twórczością Jacka Kaczmarskiego, we wszystkich jej aspektach, jest czystą przyjemnością samą w sobie, dlatego też nie będę kalać jej moimi uwagami, które miałyby jej dotyczyć. Moja skromna rola ograniczy się jedynie do kilku krótkich impresji na temat utworów muzycznych i one same przemówią do Was bez zbędnego pośrednictwa. Postaram się uciec od najbardziej znanych jej fragmentów (?), które są szeroko znane, szeroko niezrozumiane i niejednokrotnie celowo wypaczone. No cóż, to taka nasza narodowa zaleta, że zawsze wiemy lepiej, rozumiemy więcej, widzimy wyraźniej, niż właściciel myśli, w którego umyśle się ona zrodziła. Większości z nas wydaje się, że znają utwór Mury, nic bardziej mylnego. Większości nie przeszkadzało, że mury rosły, a łańcuch kołysał się u nóg. Mało kto zapewne zna utwór Mury 87, zachęcam do posłuchania.

http://www.youtube.com/watch?v=TdAPQcWJXdc

Pamiętam jak w 89 roku, w Polsce ludowej, z Witkiem, z wypiekami na polikach, przeznaczając na to całe nasze oszczędności życia, kupowaliśmy „czarną” płytę Jack Kaczmarskiego „Krzyk”, w księgarni na ulicy Włady Bytomskiej.

Polski ludowej już nie ma, ulicy Włady Bytomskiej już nie ma, „czarnych” płyt już nie ma, księgarni już nie ma (jest lumpeks), Jacek Kaczmarski nie żyje od 7 lat, a mnie  wciąż przechodzą dreszcze po karku, tak jak w 89 roku, gdy dźwięczą w uszach słowa:

“Galia est omnis divisa in partes tres
Quorum unam incolunt Belgae aliam Aquitani
Tertiam qui ipsorum lingua Celtae nostra Gali apelantur
Ave Caesar morituri te salutant!”

http://www.youtube.com/watch?v=OqIysRqBBys&feature=related

I to było moje spotkanie pierwsze i właściwie mógłbym umieścić w tym miejscu wszystkie 17 utworów znajdujących się na tej płycie, bo brzmią one wciąż w mojej głowie od tylu lat, ale powstrzymam się z jednym wyjątkiem 🙂

Potem już było łatwiej, była firma Pomaton, która wydała kolejne płyty, były koncerty, telewizja, radio.  Dzięki Witkowi również miałem niepowtarzalną i jedyną niestety, jak się po latach okazało, przyjemność oglądać Jacka Kaczmarskiego na żywo w Teatrze Muzycznym (jeżeli pamięć mnie nie myli było to w 1993 roku, dzień później miałem egzamin, przed którym się strasznie stresowałem, nie pierwszy i jak się okazało zresztą nie ostatni, ale na te kilka godzin znalazłem się w innej rzeczywistości i następnego dnia nie było już tak żal). Był to program „Wojna postu z karnawałem” realizowany wraz z Przemysławem Gintrowskim i Zbigniewem Łapińskim. No cóż i i właściwie mógłbym umieścić w tym miejscu wszystkie 23 utwory składające się na ten program, ale powstrzymam się z jednym wyjątkiem 🙂 Dlaczego ten utwór – idealnie pasuje na ten czas.

Oglądam telewizję, słucham radia, czytam gazetę i widzę jak towarzystwo zaczyna poprawiać pludry i walić z oburzeniem pięścią w stół :->.

Chwili refleksji może zrodzić się więcej.

I na zakończenie pozwolę sobie zamieścić utwór Jacka Kaczmarskiego w wykonaniu Jacka Wójcickiego, którego interpretacja budzi we mnie głęboki niepokój i głęboki podziw. I znów ciarki przebiegają po moim karku. I znów oczywiście można go rozumieć na wiele sposobów, zawłaszcza gdy wygląda się przez okno. I jakoś to rozumienie, jest to jakoś usprawiedliwione, bo twórczość Jacka Kaczmarskiego jest dla mnie pełna stojących przed odbiorcą wyzwań intelektualnych, duchowych, etycznych. I można podążać za nimi, wzbogacając swój ogląd świata, pod warunkiem, że zna się ich źródło (niejednokrotnie bardziej przerażające, niż najbardziej przerażające wyobrażenia) i nie wypacza się rzeczywistości dla swoich prywatnych, małostkowych, niskich celów.

To dobry moment żeby zakończyć.

Pozdrawiam serdecznie

WYZYK

Ps.

Polecam, dla tych, którzy chcieliby przybliżyć sobie prawie całokształt muzycznej twórczość Jacka Kaczmarskiego

http://www.pfm.waw.pl/html/czerwiec_2004.html

Epilog:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*