Witaj miły poniedziłaku

Witam serdecznie,

No cóż miało być dziś jeszcze refleksyjnie, już coś w duszy się rodziło, rosło i miało pęknąć i wylać się z czary przepełnionej odmętem rozmyślań i medytacji, lecz przez przypadek, przed chwilą, na gorąco wręcz mogę powiedzieć Szanowna Pani Agnieszka Chylińska wymiotła towarzystwo na Telekamerach. Czara się zagotowała i wyparowała 🙂 Powiedziałem sobie: „A dość już tych podziemnych ciuciubabek!”*. Nie maco mydlić kolejnego sznura, wokół ich bez liku. Dzisiaj będzie na wesoło, a że dusza ma się często wzrusza, nie macie co drżeć z niepokoju, czara zapewne nie raz się jeszcze napełni.

Wracając zaś do początku, kto nie widział niech żałuje, a kto widział niech sobie nie przeszkadza i śmieje się dalej 🙂 Ja siedzę jeszcze, bo wstać mi trudno i cały czas cichutko śmieję się w klawiaturę. Na tle całego przedumnego towarzystwa, jedyna osoba, która wypadła naturalnie, z wrodzonym dla siebie wdziękiem, poczuciem humoru i luzu. Luz jest to prawdziwy, nie wystudiowany, nie wyuczony, nie na pokaz. To co mnie irytuje na tego typu pokazach, to fakt, że ludzie, którzy mają spełnić rolę informacyjną, służebną wręcz rzec by można, odczytać werdykt takiego czy innego gremium, nie mogą tego zrobić tak po prostu. Muszą na siłę się pokazać. Krótkie w swej istocie wystąpienie, którego koronnym zwieńczeniem powinno stać się ogłoszenie werdyktu, przeradza się w przydługi seans autoprezentacji, okraszony wydumanymi na ogół dowcipami, w szczycie swoich możliwości średnio śmiesznymi, które publiczność kwituje brawami, jako że jest dobrze wychowana, więc nie wypada inaczej, a co ważniejsze zdająca sobie sprawę, że za chwil kilka lub przy okazji następnej sama prężyć ze sceny się będzie, wiec trzeba postępować zgodnie z zasadą nie czyń drugiemu co tobie nie w smak. I tak kółko graniaste się zamyka. Pan Prezes, bodajże Interii, to już w ogóle zabrnął w ślepy zaułek, popłynął, nie ogarniając sytuacji do końca i jako osoba ogłaszająca werdykt sam zaczął sobie dziękować (Interii znaczy) i ja rozumiem, że reklama reklamą i że przedstawienie musi trwać, ale jak tak na to spojrzeć to chciało by się powiedzieć: „Wszystko to popieprzone! Zostawcie mnie! La, la, la…”*. Na szczęście Szanowna Pani Agnieszka Chylińska uratowała sytuację, dziękując wszystkim przedszkolankom, nie śpiewając z playbacku, traktując twórczo swoją piosenkę, bawiąc się całą sytuacją i doprowadzając (chyba) swojego perkusistę do ataku śmiechu, w stopniu grożącym utratą spójności melodycznej z resztą zespołu :). Czapki z głów, a wydumane dowcipy na dno szuflady, zamknąć zameczek i wyrzucić kluczyk hen.

To dobry moment żeby zakończyć.

Pozdrawiam

Wyzyk

*”Seksmisja” Juliusz Machulski

Ps. 1 Żeby tradycji stało się za dość muszę wrzucić parę peesów

Ps.2 To dla wszystkich, którzy nie widzieli Sz. P. Agnieszki i nie chichoczą cicho w klawiaturę, może to im pomoże 🙂

Ps. 3 To dla wszystkich sfrustrowanych mieszkańców Łodzi w szczególności. Musimy głęboko wierzyć, że nasza władza ma dalekosiężny plan, plan, który wszystkie plany ma pod sobą, plan któremu inne plany z ręki jadły 🙂

Ps. 4 To dla wszystkich tych biednych mężczyzn, którzy nie rozumieją prawd oczywistych 🙂

Ps. 5 I na koniec to dla wszystkich tych, którzy się za bardzo wszystkim przejmują. Zastanówmy się czy naprawdę warto 🙂

– –
“Nie można tak myśleć! Przecież gdzieś musi istnieć jakiś inny, lepszy świat!”
Albert
“Seksmisja” Juliusz Machulski

Jeden komentarz do “Witaj miły poniedziłaku”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*