Witaj miły poniedziałku – Poniedziałkowe credo po latach

Witam serdecznie

Motto:

– O czym była ta pisanina?
– O Poniedziałku.
I oto znowu zachwiały się, rozedrgały snopy halogenów, zadzwoniła na stole komórka – Woland roześmiał się gromowo, ale śmiech ten nikogo nie przestraszył ani nie zdumiał. Behemot nie wiadomo dlaczego zaczął bić brawo.
– O kim? O kim? O czym? – przestając się śmiać powiedział Woland. – Właśnie teraz? To niebywałe! Nie mógł pan sobie znaleźć innego tematu? Chciałbym przejrzeć tę pańską pisaninę.
– Niestety, nie mogę tego zrobić – odparł Wyzyk – przepadła wraz z dyskiem.
– Przepraszam, nie mogę w to uwierzyć – odpowiedział Woland – to niemożliwe, Poniedziałki nie przepadają – odwrócił się do Behemota i powiedział: – Ano, Behemocie, daj no tu te Poniedziałki.*

Moi drodzy zakończyłem właśnie podróż sentymentalną w Poniedziałkowym czasie i przestrzeni. Nie ukrywam, że była to podróż sentymentalna z łezką w tle, lecz jakże mogłoby być inaczej. Wielkie umysły są niezmiernie podatne na silne wzruszenia wywołane obcowaniem z czystym pięknem.

Spotykałem się już wcześniej z moimi Poniedziałkami tak po cichu i tak od czasu do czasu i przebiegała mi przez głowę tak po cichu i tak od czasu do czasu niepokojąca myśl: To miało sens?. I kiedy już zwątpienie i zły los, pod postacią komunikatu głoszącego, iż poziom naładowania baterii w klawiaturze jest krytyczny, rzucał mi kłody pod nogi napotykałem na swej drodze kogoś, kto zadawał mi pytanie. Pytanie niezręczne, pytanie kłopotliwe, pytanie budzące niepokój sumienia, pytanie o Poniedziałek. I tak po cichy i tak coraz częściej przebiegała mi przez głowę niepokojąca myśl: To miało sens.

Czytając Poniedziałki na nowo, po tylu latach, uświadomiłem sobie po raz wtóry, z jeszcze większą siłą mój zamysł, mój cel, moje motywacje (oczywiście pomijam tę najbardziej oczywistą – grafomania). Przecież większość z tych opowieści wydarzyła się zaledwie wczoraj. Czuję jeszcze zapach, smak i dotyk tych chwil. Spoglądam na datę wysłania maila i czuję dreszcze niepokoju. Mógłbym przysiąc, że przed chwilą, kątem oka widziałem już Celinę przebiegająca w ten sam sposób przez przedpokój. Przez monitor przewijają się kolejne osoby, zdarzenia, miejsca. Niektóre z nich są pełne koloru, wyrazu, treści, inne nieco wyblakły, są i takie, których rysuje się jeno słaby zarys. Kiedy jednak Poniedziałek rozpoczyna swój dzień wszystkie z nich zaczynają do mnie mówić, bardziej lub mniej wyraźnie, lecz każda z ich jednak niesie swoją historię.

Tak wiele przez ten czas się wydarzyło i choć większość jest już czasem bezpowrotnie przeszłym, to my możemy sprawić, że nigdy stygmat aspektu dokonanego ich nie dosięgnie.

Wtedy ogarnia mnie smutek, bo uświadamiam sobie ile poniedziałków już nie stanie się Poniedziałkami. No cóż, mógłbym zapewne podać milion powodów, które milion razy przyniosłyby z sobą milion wytłumaczeń i milion razy uspokoiły moje sumienie. Jest mi jednak smutno ponieważ Ja Wiem, że popełniłem grzech zaniechania. Jest mi tym bardziej smutno, że zapewne popełnię go jeszcze nie raz. Mój smutek zaś potęguje fakt, iż uświadomiłem sobie, że świadomie będę jeszcze nie raz mój smutek sobie uświadamiał.

Słowa ludowej piosenki, niosą ze sobą jak zawsze, ukojenie i mądrość życiową, pochylmy więc przez chwilę nad nimi swoje skołatane głowy i serca:

Co było to było to było po cichu
teraz wypijemy po jednym kielichu,

Co było to było to było po cichu
teraz wypijemy po jednym kielichu

Przelatując dalej po klasykach można by rzec:

Na każdy Poniedziałek można patrzeć z dwóch stron. Jest prawda czasów, o których mówimy, i prawda Poniedziałków, która mówi: Ważne są tylko te Poniedziałki, których jeszcze nie znamy.

Nie będę w tym miejscu składał żadnych deklaracji i obietnic aby nie potęgować swojego smutku w przyszłości, tym bardziej, że kilka obietnic w przeciągu minionych lat już złożyłem, co potęguje tylko mój smutek obecny. Jedyne co chcę obiecać to to, że się postaram ze wszystkich sił swoich i chęci dobrych, choć wiem, że piekło nimi obficie wybrukowane (w przeciwieństwie do ulic miasta Łodzi, gdzie chęci nawet zabrakło).

Wszystkie Poniedziałki zamieszczone na stronie przetrwały jedynie dzięki jednej osobie i tu wielkie podziękowania dla Izy. Izo dzięki Tobie cały świat może teraz obcować z tym absolutem :). Bezpośrednią przyczyną tragedii był mój nieszczęsny dysk. Jak zauważyliście (lub nie) ostatni Poniedziałek z serii jest z 25.10.2004 i gdzieś po tej dacie mój dysk padł ostatecznie. Reanimacja systemu nastąpiła w pierwszej połowie listopada 2004, ale wtedy już zły los cicho pukał do mych drzwi (ta-ta-ta-taa, ta-ta-ta-taa).

Jeżeli po przeczytaniu Poniedziałków, odnajdziecie w zakamarkach swoich dysków zaginiony Poniedziałek podeślijcie mi go proszę, będzie to niezmierna radość dla mnie i duma dla Was, że mogliście przekazać to dziedzictwo dla potomnych :).

Wszystkie Poniedziałki, są zamieszczone w oryginalnej pisowni (poprawiłem jedynie najbardziej rażące błędy ortograficzne) i oryginalnej kompozycji przestrzennej, jako że były publikowane mailowo (dziś określa się ten proceder mianem spamu). Umieszczając Poniedziałki na stronie zachowałem oryginalną datę i godzinę wysłania maila, tak abyśmy mieli możliwość odniesienia się w czasie i przestrzeni i nie abstrahowali od układu odniesienia , na dole każdego Poniedziałku została zachowana stopka maila (to te zdania poniżej dwóch kreseczek — , te kreseczki to nie przypadkowe mróweczki ).

Nowe czasy niosą ze sobą nowe wyzwania. Nie będę was już napastował mailowo, kiedy ja, a wraz ze mną Wy byliście trochę skazani na sukces, otwierając nawet mimochodem, nawet raz na miesiąc swoją pocztę. Dziś zadecydujecie bardziej świadomie i mam nadzieję, że palec Wam nie zadrży nad klawiszem . Z drugiej strony nowe czasy dają nowe możliwości. Łącza były wtedy słabiuchne, większość siedziała na modemach, odliczała nerwowo pobrane i wysłane kB i jak można tu było skrzydła rozwinąć, przesłanie jpega w załączniku groziło zbiorowym linczem. Teraz jest na bogato, zdjęcia, filmiki, muzyka, Poniedziałek gra i trąbi. Mam nadzieję, że to będzie miało sens. Poniedziałek czas zacząć 🙂

Do dobry moment żeby zakończyć

Pozdrawiam

Wyzyk

*na motywach powieści “Mistrz i Małgorzata” Michaiła Bułhakowa

“Ludzie są tylko ludźmi. Lubią pieniądze, ale przecież tak było zawsze… Ludzkość lubi pieniądze, z czegokolwiek byłyby zrobione, czy to ze skóry, czy z papieru, z brązu, czy złota. Prawda, są lekkomyślni… No, cóż… Ludzie jak ludzie… w zasadzie są jacy byli, tylko problem mieszkaniowy ma na nich zgubny wpływ…”

“Mistrz i Małgorzata”, Michaił Bułhakow

Jeden komentarz do “Witaj miły poniedziałku – Poniedziałkowe credo po latach”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*