Witaj miły poniedziałku

Witam serdecznie.

Miałem dzisiaj napisać coś mądrego, ale coś mnie moja muza opuściła (już słyszę te radosne westchnienia ulgi). Wczoraj miałem nawet pomysł, pamiętam, że był rewelacyjny, podsunęli mi go zresztą moi znajomi, ale ulotnił się on dziś rano wraz z pewną dawka piwa i wina, które były wczoraj jego matką i ojcem. Pozwolę sobie dziś dlatego poczynić tylko parę niepowiązanych ze sobą uwag, ot taki nieukierunkowany strumień świadomości.

Dowiedziałem się ostatnio, że wraz z moimi koleżankami i kolegami w pracy, w ciągu minionego półrocza, rozmawialiśmy łącznie przez 27 lat. Zastanówcie się więc moi drodzy nad tym dobrze i niech wam rączka uschnie, jeżeli będziecie chcieli wcisnąć zieloną słuchaweczkę, w celu zadania kolejnego pytania Waszego życia.

Polecam wszystkim pierwszą płytę łódzkiego zespołu Coma pt. “Pierwsze wyjście z mroku”. Czuję się dzięki nim już lepiej jako Łodzianin. Nie musimy już tylko i wyłącznie przepraszać za frytki, pavulon i tych troje. Możecie dowiedzieć się czegoś o tym zespole pod adresem www.coma.art.pl. Teraz powinien pojawić się nad al. Włókniarzy transparent: “Dziękujemy za Comę”. Polecam z całego serca.

Bardzo mnie zasmuciła sprawa Pana Andrzeja S. No cóż po raz kolejny okazało się, że w dzisiejszych czasach posiadanie jakiegoś autorytetu graniczy z cudem, bo każdy autorytet wcześniej czy później okazuje się nikim. Ech szkoda gadać.

To nie jest dobry moment żeby zakończyć, ale zakończmy.

Pozdrawiam

WYZYK

Ps.
No dziś będzie mały prezencik. Powiem Wam, że jak to czytałem to się uśmiałem całkiem, całkiem. Po chwili zrodziła się jednak pewna myśl, która mnie zmroziła. Kurcze, a może to jest prawdziwy wywiad. Do tej pory dręczy mnie niepewność. Jeżeli ktoś cos wie na ten temat, to niech da znać, bo w tym kraju okazuje się ostatnio, że wszystko jest możliwe, a ja już po nocach spać przez to nie mogę. Rozmyślam prawda, czy żart.

Ps. 1
Na bazie poprzedniej refleksji, pozwolę sobie przytoczyć tekst pewnej piosenki, która na pewno doskonale znacie, a która w dniu dzisiejszym, oddaje po tym wszystkim mój stan samoświadomości (Lady Pank – Marchewkowe pole)

Marchewkowe pole rośnie wokół mnie
W marchewkowym polu jak warzywo tkwię
Głową na dół zakopany niczym struś
Chcesz mnie spotkać – głowę obok w ziemię wpuść

Wszystko się może zdarzyć
Wszystko się może zdarzyć

Marchewkowe o ogrodzie miewam sny
W marchewkowym stanie jest najlepiej mi
Rosnę sobie – dołem głowa, górą nać
– Kto mi powie: co się jeszcze może stać ?

Wszystko się może zdarzyć
Wszystko się może zdarzyć
Wszystko się może zdarzyć
Wszystko się może zdarzyć

Ps.2
No właśnie co może się jeszcze zdarzyć. Ja zaczynam się bać. A teraz prezencik:

Wywiad z rzecznikiem wrocławskiego MPK:
Joanna Banas: Dlaczego pasażer waszego tramwaju nie
może przesiąść się z wagonu do wagonu?
Janusz Rajces, rzecznik wrocławskiego MPK: Może, tylko Musi
skasować drugi bilet.
* Jak to? Przecież nadal jedzie tym samym tramwajem i ma bilet.
* Regulamin przewozowy mówi wyraźnie: bilet jest ważny w tym
wagonie, w którym został skasowany.
* Przepis przepisem, ale staram się zrozumieć jego sens. Tak
naprawdę, dlaczego nie mogę zmienić wagonu?
* Przebiec na czerwonym tez pani może, tyle ze ryzykuje pani
wypadkiem albo mandatem. A tutaj ryzykuje pani, ze złapie ją
kontroler.
* Ale przechodzenie na czerwonym jest niezgodne z prawem, a
przesiadanie się z wagonu do wagonu nie.
* Jakby się ludzie tak przesiadali, to kontrolerom byłoby trudno
pracować.
* Czyli wygoda kontrolerów ma być argumentem?
* Argumentem jest przepis. A poza tym jeśli kupuje pani bilet na
pociąg, to chociaż do Gdańska jedzie i 15.30, i o 18.15, to pani ma
bilet tylko na ten o 15.30.
* Przepraszam, ale tylko jeśli to miejscówka, a u nas jakoś w
tramwajach ich nie ma.
* A po co w ogóle się przesiadać?
* Przecież są sytuacje, kiedy trzeba się przesiąść, na przykład
gdy w naszym wagonie jada pijani, agresywni ludzie.
* O tak, uciec jest najprościej, a przecież trzeba
zainterweniować.
* Szczególnie gdy się jedzie na przykład z małym dzieckiem?
* Nie ma powodu, by zmieniać wagon. Można podejść do
motorniczego, a on już wie, co robić.
* Ale przecież w drugim wagonie nie ma motorniczego…
* No właśnie, on przestrzega przepisu. Nie ma go w drugim
wagonie, bo nie może przejść, gdyż tez musiałby skasować bilet.
* To jak interweniować, jeśli jest się w drugim wagonie, w
którym nie ma motorniczego?
* Przejść do pierwszego i skasować bilet…
* Skasować bilet?!
* Oczywiście. Przepis jest wyraźny.
* Czy motorniczy przejdzie do drugiego wagonu i zainterweniuje?
* Jeśli skasuje mu Pani bilet, to tak.
* Ja mam kasować bilet za motorniczego?!
* Oczywiście, przecież mówiłem Pani, ze motorniczy nie
przechodzi, bo musiałby kasować bilet. Jeśli chce Pani interwencji, to
musi Pani mieć dodatkowy bilet dla motorniczego, a najlepiej dwa, żeby
mógł wrócić do pierwszego wagonu.
* A po co będzie jeszcze przechodził?
* Jak to po co? Ktoś musi kierować tramwajem!
* To nie może po prostu przejść jak człowiek?!
* Proszę Pani, przecież przepis wyraźnie mówi, ze bez skasowania
dodatkowego biletu nie można przechodzić… Poza tym motorniczy to nie
jakiś człowiek, a motorniczy. To zasadnicza różnica!
* Wie Pan, to ja wole zostać w tym pierwszym wagonie i nie
Interweniować.
* No widzi Pani, od razu mówiłem: po co przechodzić i robić
zamieszanie!


Ale oni zamiast Mózgów mają tylko szary puch, który przez pomyłkę został
wdmuchnięty w ich głowy. (Kłapouchy)
A. A. Milne

(2004-07-05 02:19)