Witaj miły poniedziałku

Witam serdecznie.

Dziś chciałem się podzielić taką małą refleksją. Ostatnio włączyłem przez przypadek Telewizor (przez przypadek bo praktycznie spełnia on od jakiegoś czasu rolę Super Mebla do Gromadzenia Kurzu i powiem Wam, że odnosi na tym polu, jak na żadnym innym, niezaprzeczalne sukcesy). Telewizor grał sobie w tle, a ja coś dłubałem (pewnie płodziłem kolejne powitanie poniedziałku).

Nagle usłyszałem, że dobiegają mnie zza pleców znajome dźwięki (bo musicie wiedzieć, że siedzę do Telewizora odwrócony plecami, na razie się jeszcze na mnie nie obraził, cały czas sprawdzam jego cierpliwość), a była to piosenka Iggy Popa “Pasażer”.

Serce mi urosło, pomyślałem sobie: “No w końcu poszło mu w pięty, zrozumiał aluzję, zrobiło mu się głupio i postanowił się poprawić”. Serce mam dobre, nie jestem pamiętliwy, każdy ma u mnie szansę na poprawę, więc z uśmiechem na ustach, ciepłym błyskiem w oku i pewnym rozczuleniem odwróciłem się w Jego stronę. Uśmiech szybko znikł, błysk zgasł, rozczulenie szlag trafił. Moim oczom ukazała się reklam pewnego napoju. Żeby to chociaż było jeszcze prawdziwe piwo, a nie jakieś jabłkowe popłuczyny, to może bym to przebolał.

Nawet nie można powiedzieć, że ktoś się gdzieś przewraca, no oczywiście poza zerami na koncie, które zapewne rozmnożyły się przez pączkowanie. Ideał sięgnął kadzi. Ech, aż nic się nie chce już mówić. Teraz, aż się boję Go włączyć. Co następne w kolejce, “Dom wschodzącego słońca” jako ilustracja muzyczna dla reklamy profili okiennych.

To dobry moment, żeby zakończyć.

Pozdrawiam

WYZYK

Ps.
Dziś jako epilog pozwolę zamieścić sobie tekst piosenki “Pasażer” Iggy Popa. Wprost idealny wybór dla reklamy tego jabłkowego napoiku. Może należałoby iść krok dalej i spróbować z “Odą do radości”. Jest w tym sztajerku mowa o radości i o iskrach, natchnionym chórze (a można się przecież natchnąć, oj można, no oczywiście nie tymi jabłkami, bo jakoś tak plastikiem się odbija) i jasności która wszystko zaćmi. Oj niektórych to już chyba nieźle zaćmiło.

Samotny pasażer
samotna pasażerka
za nami i przed nami noc
w pałacach, bramach i na zakrętach
samotna pasażerko
odkręć gaz, trzymaj rękę na pulsie
jeśli pragniesz oddać się mocom otchłani
wystarczy tylko
tylko wznieść się w górę
wystarczy tylko
tylko wznieść się w górę

Na na na na na na na na
Na na na na na na na na
Na na na na na na na na

poszły spać modne dziewczyny
sennie ziewają skincheadzi z przedmieścia
wzniećmy pożar w ich uszminkowanych sercach
czasy są niepewne
sytuacja jest napięta
kocham nocne przewroty
i kontrrewolucje
dziury w parasolach
seledynowych szpiegów
policjantów złodziei
kieszonkowych morderców
nieważkich pijaczków
stróżów cnoty w burdelach

Na na na na na na na na
Na na na na na na na na
Na na na na na na na na

samotny pasażer to ja
ty jesteś moją samotną pasażerką
dusze nocy są w nas
a my jesteśmy ich częścią

samotny pasażer to ty
ona jest twoją samotną pasażerką
dusze nocy są w was
a wy jesteśmy ich częścią

Na na na na na na na na
Na na na na na na na na
Na na na na na na na na

Na na na na na na na na
Na na na na na na na na
Na na na na na na na na


“…wystarczą spuszczone spodnie i chwila nieuwagi, by ktoś nieżyczliwy dobrał ci się do dupy.”
Andrzej Sapkowski
Narrenturm

(2004-06-28 02:12)

Witaj miły poniedziałku

Witam serdecznie.

Dzisiaj spóźniony, za co przepraszam wszystkich wielbicieli.
Dzisiaj będzie krótko i na temat.
Dzisiaj na fali rozgrywających się mistrzostw pozwolę sobie przytoczyć tylko zdanie zaczerpnięte z prasy hiszpańskiej, odnoszące się do drużyny narodowej:

“Graliśmy jak nigdy, przegraliśmy jak zawsze.”

Dzisiaj to dobry moment żeby zakończyć.

Pozdrawiam

WYZYK

Ps.

Wania złowił złotą rybkę.
Rybka: puść mnie spełnię twoje życzenie
W: Ok
R: Willę chcesz?
W: Nie
R: Mercedesa chcesz?
W: Nie
R: Medal za męstwo chcesz?
W: Tak jasne.

Huknęło, walnęło i Wania znalazł się prosto na polu bitwy z dwoma granatami w ręku. Patrzy a na niego naciera 10 czołgów. Wania wkurwiony przez zaciśnięte zęby:

-Kurwa, pośmiertny mi dała…


Pod konarami kasztana, Pan sprzedał mnie, a ja pana…
G. Orwell

(2004-06-22 00:50)

Witaj miły poniedziałku

Witam serdecznie.

Zgodnie z obietnicą dziś parę słów o podróży sentymentalnej na zachód Polski. Dokładnie mówiąc wybrałem się do Kalisza. Pozwolicie, że nie będę skupiał się na opisie miasta, to możecie znaleźć sobie pod adresem http://www.kalisz.pl/_portal/

Podróżuję sobie tak do tego Kalisza już od paru lat i każda wizyta jest dla mnie chwilą wytchnienia i odpoczynku. W tym miejscu chciałbym oddać pokłon mojej Szanownej Parze Przyjaciół Magdzie i Leszkowi. Jedyne 110 kilometrów, około dwóch godzin spokojne jazdy i już mamy możliwość napicia się Heleny prosto ze sklepu producenta znajdującego się przy fabryce. O dziwo okazało się też, że można kupić tu kaszankę, udka z kurczaka i skrzydełka.

Podróż samochodem wydaje się, może w pierwszej chwili, trochę droższa niż pociągiem, ale w ostatecznym rozrachunku wychodzi taniej, po doliczeniu honorarium psychoanalityka . Raz zdarzyło mi się podróżować wesołym składem w piątkowy, lutowy wieczór. Atmosfera w pociągu była wyśmienita. Co pięć minut przebiegał przez korytarz pan z torbą rozmiarów nieskromnych, krzycząc komu, komu bo jadę do domu i wrzucając do przedziałów puszki piwa, oczywiście za symboliczną opłatą. Co z tego, że Wars to już wspomnienie naszych rodziców, jak w przedziale obok panowie sprzedawali wódkę na szklanki, ogrzewanie było podkręcone z myślą o rozszerzeniu działalności o salon odnowy biologicznej, a okna zablokowane, bo przecież po pijaku mogłyby się jeszcze komuś pomylić. Pociąg przypominał puszkę sardynek w sosie własnym.

Niestety mogę powiedzieć tylko z ubolewaniem, że nie mam możliwości podróżować tak często, jakbym chciał, ale może to i dobrze, bo znajomi cieszą się jak do nich przyjeżdżam (no przynajmniej sprawiają takie wrażenie, a żadne z nich nie kończyło PWST). Jak to mówi Szanowny Gospodarz, gość choć świnia swoje prawa ma, ale po dwóch dniach zaczyna śmierdzieć. Zawsze udało zmieścić mi się w magicznym terminie 48h. Tak na marginesie wydawało mi się, że w Łodzi to nie jest jeszcze tak źle, jak w szanownej stolicy. Te szczury jakieś takie mniejsze i jeżdżą hulajnogami, a nie ścigaczami. Ostatnio pozwoliłem sobie zweryfikować te poglądy po wizycie u znajomych. No nie ma się co oszukiwać, szczury się podpasły. Tylko może nie są jeszcze takie buraczane, ale pewnie znowu się oszukuję. Oj coś widzę, że jad zaczyna ściekać mi kącikami ust, pomimo to, że podwiązuję szczękę na noc.

To dobry moment, żeby zakończyć.

Pozdrawiam

WYZYK

Ps.
Dzisiaj nie będzie żadnych peesów, to na tyle, do przeczytania/skasowania za tydzień

Ps.1
Oczywiście na koniec mały prezencik (dziś naprawdę malutki, wpadam powoli w panikę bo prezenciki mi się kończą)

Trwa ostra imprezka na Księżycu. W pewnej chwili ktoś mówi:
– Wiesz co Amstrong? Niby wszystko się zgadza… Rozpaliliśmy grilla, jest wódeczka, piweczko, ziele, kobitki też są, a jakoś kurwa atmosfery nie ma…

“O, nie, mój filozofie, nie zgodzę się z tobą – tchórzostwo nie jest jedną z najstraszliwszych ułomności, ono jest ułomnością najstraszliwszą!”
Michaił Bułhakow
Mistrz i Małgorzata

(2004-06-14 00:45)

Witaj miły poniedziałku

Witam serdecznie

Jeżeli chodzi o mnie, to mogę powiedzieć, że na zachodzie bez zmian. Dalej jestem żołnierzem, na pierwszej linii frontu, walczącym o lepsze jutro, tylko trudno odpowiedzieć mi na pytanie czyje to jutro, bo na pewno nie moje. Jak przeżyję czerwiec, to otrę się chyba o wampiryzm, bo praktycznie cały miesiąc pracuję od 14 do 22 (plus minus dwie godziny). Jeżeli mielibyście się ze mną spotkać, to proponuję jednak zaopatrzyć się w jakiś ząbek czosnku i parę kropel święconej wody, bo mogę zacząć bezwiednie kąsać. Przepraszam też moich drogich fanów za opóźnienie, ale sami rozumiecie w tej sytuacji, umysł już szwankuje.

Ostatnio dowiedziałem się, ze powinienem być zadowolony z faktu braku możliwości zaplanowania sobie życia z wyprzedzeniem 24h. Niedługo ta niepowtarzalna okazja zakończy się bezpowrotnie. Co ja wtedy zrobię biedny żuczek. Wrócę do domu, a tu nuda. Nie ma co oglądać, bo przecież wszystkie obrazki już obejrzałem, a te małe czarne mróweczki to są jakieś takie męczące i wymagają koordynacji wzrokowo-intelektualnej, jak tu je złożyć do kupy. Znowu będę musiał się normalnie spotykać z moimi znajomymi i o czym tu z nimi rozmawiać po tylu latach, z każdego kąta zieje nudą. “Słodka trucizna”, “Cud miłości”, moje ulubione seriale, są nadawane od rana i co ja niby mam wieczorem w telewizji oglądać, przepraszam za określenie, jakiś Teatr Telewizji. No cóż zgryźliwym, złośliwemu, starym kawalerom to nigdy się nie dogodzi, ale taki już nasz czar i urok. I jak tu nas nie kochać, sam nie wiem jak niektórym się to udaje.

To dobry moment, żeby zakończyć.

Pozdrawiam

WYZYK

Ps.
Za tydzień będzie opis pewnej podróży sentymentalnej, w pogoni za utraconym czasem, na zachód Polski, ale o tym za tydzień, pocierpcie trochę.

Ps. 1
Musicie przyznać, że dzisiaj było trochę krócej, mam nadzieję, że już mnie tak nie nienawidzicie, trochę się poprawiłem.

Ps. 2
Na zakończenie oczywiście mały prezencik.

Po każdym locie, piloci linii lotniczych są zobowiązani do wypełnienia kwestionariusza nt. problemów technicznych, napotkanych podczas lotu. Formularz jest następnie przekazywany mechanikom w celu dokonania odpowiednich korekt. Odpowiedzi mechaników są wpisywane w dolnej części kwestionariusza, by umożliwić pilotom zapoznanie się z nimi przed następnym lotem. Nikt nigdy nie twierdził, ze załogi naziemne i mechanicy są pozbawieni poczucia humoru. Poniżej zamieszczono kilka aktualnych przykładów podanych przez pilotów linii QUANTAS oraz odpowiedzi udzielone przez mechaników. Przy okazji warto zauważyć, ze QUANTAS jest jedyna z wielkich linii lotniczych, która nigdy nie miała poważnego wypadku.

P = problem zgłoszony przez pilota
O = Odpowiedz mechaników

P: Lewa wewnętrzna opona podwozia głównego niemal wymaga wymiany.
O: Niemal wymieniono lewa wewnętrzna opona podwozia głównego.

P: Przebieg lotu próbnego OK. Jedynie układ automatycznego lądowania przyziemia bardzo twardo.
O: W tej maszynie nie zainstalowano układu automatycznego lądowania.

P: Coś się obluzowało w kokpicie.
O: Coś umocowano w kokpicie.

P: Martwe owady na wiatrochronie.
O: Zamówiono żywe.

P: Autopilot w trybie ‘utrzymaj wysokość’ obniża lot 200 stop/minutę.
O: Problem nie do odtworzenia na ziemi.

P: Ślady Przecieków na prawym podwoziu głównym.
O: Ślady zatarto.

P:Poziom DME niewiarygodnie wysoki.
O:Obniżono poziom DME do bardziej wiarygodnego poziomu.

P: Zaciski blokujące powodują unieruchamianie dźwigni przepustnic.
O: Właśnie po to są.

P: Układ IFF nie działa.
O: Układ IFF zawsze nie działa kiedy jest wyłączony.

P:Przypuszczalnie szyba wiatrochronu jest pęknięta.
O:Przypuszczalnie jest to prawda.

P: Brak silnika nr 3.
O: Silnik znaleziono na prawym skrzydle. Po krótkich poszukiwaniach.

P: Samolot śmiesznie reaguje na stery.
O: Samolot upomniano by przestał, latał prosto i zachowywał się poważnie.

P: Radar mruczy.
O:Przeprogramowano radar by mówił.

P: Mysz w kokpicie.
O: Zainstalowano kota.


“…wystarczą spuszczone spodnie i chwila nieuwagi, by ktoś nieżyczliwy dobrał ci się do dupy.”

Andrzej Sapkowski
Narrenturm

(2004-06-08 00:30)