Witaj miły poniedziałku

Witam serdecznie.

Długo zastanawiałem się co napisać. Coś pisałem, potem kasowałem, znowu zaczynałem z innej strony, ale jakoś to nie było to. Przepraszam Was z góry za to, co za chwilę przeczytacie, ale postanowiłem, że nie będę starał się ubrać tego, co czuję, w jakieś szczególne słowa, tylko napiszę ot tak, po prostu, co tam Wyzykowi w duszy gra. To nie jakieś organy i harfy, to tylko skromna harmonijka, ale za to gra szczerze (a że gra dziś różnie to inna sprawa).      Moim celem wysyłania  do Was tych dupereli jest uprzyjemnienie Wam, w jakiś tam sposób, tego dnia. Jeżeli mi się to udaje, to bardzo mnie to cieszy, jeżeli macie dosyć, to wyślijcie mi taką informację i nie będę Was już niepokoił. Dzisiaj nie do końca uda mi się zrealizować mój szczytny cel, ale postaram się, nie wypaść całkowicie z roli.      Dla mnie ten poniedziałek będzie miły i niemiły. Miły bo, w przeciwieństwie do większości z Was, nie muszę iść do pracy. Dwadzieścia cztery godziny ciszy, spokoju, normalności. Niemiły bo pewne rzeczy czasami człowieka dopadną, mimo tego, że wydawało mu się, że panuje nad sytuacją. No cóż, życie weryfikuje nasze wyobrażenia (straszny truizm, ale ciężko będzie mi dzisiaj od nich uciec, za co z góry przepraszam).     Opowiem Wam, jaka tajemną wiedzę udało mi się zdobyć tylko w dniu dzisiejszym.  Poznałem tajniki fizjologii. Dowiedziałem się, że w człowieku drzemie siła mocy i tydzień może wytrzymać bez spania.  Poznałem tajniki savoir-vivre. Wszyscy padają pijąc wódkę, ale nie podmiot liryczny pieśni, on nie jest głupi, on zdaje sobie sprawę z faktu, że wszyscy chcą go okraść, on pije oranżadę białą. Wszyscy pod stołem, on może śmiać się w kułak z nich, on taki jest sprytny. Poznałem tajniki agronomii. Holandia jest siłą w warzywach.  Poznałem tajniki geopolityki. Nie musicie obawiać się o postawę zachodnich sąsiadów. Niemcy nie wywołają już trzeciej wojny światowej. Nie jest to w ich interesie. Niemcy nas wykupią, a za sto lat granica niemiecka będzie przesunięta o dwieście kilometrów na wschód.  Poznałem tajemnice metafizyki. Okazało się, że pewne przedmioty materialne mogą zaginąć w nieokreślonych okolicznościach. Poznałem tajemnice mechaniki i elektryki. Dowiedziałem się, jak pracuje silnik traktora, a jeżeli nie ma prądu, to wodę można czerpać z wodociągu publicznego, bo studnie z pompami elektrycznymi nie działają, ale należy o tym wcześniej powiadomić, żeby można sobie było nabrać wody na zapas do pojemników wszelakiej maści i jest to rola sołtysa, żeby prawidłową informację przekazał. Poznałem tajemnice objawione. Z poufnych źródeł dotarła do mnie informacja (tylko błagam Was nikomu ani mru mru), że światem, tak naprawdę, rządzą cykliści. Nie dość, że rządzą światem, to jeszcze chcą zawładnąć kosmosem. Przygotowują wyprawę na Marsa. Na szczęście to się im nie uda! Pan Bóg im na to nie pozwoli! W momencie kiedy będą już na Marsa dolatywać, w celu perfidnej i podstępnej kolonizacji, spali ich swoim świętym ogniem słonecznym.     Wczoraj przed snem czytałem sobie opowiadanie Raymonda Chandlera “Będę czekać”. Bardzo lubię Jego książki i ten mroczny nastrój czarnego kryminału, którego akcja dzieje się w USA w latach 30/40 dwudziestego wieku (o kurcze, no mogę już tak napisać). Oczywiście zawsze mam przed oczami duszy mojej staje Humprey Bogart, jako głównego bohater jego opowiadań. Jak to powiedziała bohaterka tego opowiadania, niejaka Panna Eve Cressy:  “Jedno życie to wystarczająco wiele czasu, żeby popełnić mnóstwo pomyłek.” Życzę Wam, żebyście popełniali ich jak najmniej.

To dobry moment żeby zakończyć.

Pozdrawiam

WYZYK

Ps.
Pozwolicie, że dzisiejsza moja twórczość pozostanie prawie autorska, bez żadnych dodatków.

Ps. 1
Żeby nie było tak strasznie, to dołączę jednak mały prezencik.

Idzie zając przez las z prezerwatywami na uszach.
Spotyka go wilk:
– Zając po co ci te prezerwatywy na uszach?
– A bo jestem smutny, mam kiepski humor i w ogóle.
– No dobra, a prezerwatywy?
– Podkreślają mój chujowy nastrój….

“Ale oni zamiast Mózgów mają tylko szary puch, który przez pomyłkę został wdmuchnięty w ich głowy.”
(Kłapouchy)
A. A. Milne

(2004-05-24 01:40)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*