Nauka i religia. Czy można je pogodzić?

Dzięki promocji w jednym ze sklepów internetowych wszedłem w posiadanie książki pod tytułem “Nauka i religia. Czy można je pogodzić?”. Jest to zapis dyskusji między Alvinem Plantingą (teologiem) a Danielem Dennettem (filozofem). Wstęp do polskiego wydania pióra Mateusza Hohola i Łukasza Kwiatka zaostrzył mój apetyt na intelektualną dyskusję na wysokim poziomie. Wszystkie debaty, które do tej pory widziałem w Internecie stały na dość niskim poziomie. Strona teistyczna nie prezentowała sensownych argumentów i nie przedstawiała żadnego wyzwania. Dlatego z takim zapałem wziąłem się za czytanie “Nauki i religii”. Niestety bardzo szybko się rozczarowałem.

Alvin Panting mimo profesury z filozofii na katolickim University of Notre Dame oblewa egzamin z podstaw logiki. Widocznie katolicki uniwersytet to trochę jak świnka morska – ani katolicki, ani uniwersytet. Z drugiej strony Daniel Dennett (też filozof choć bez tytułu) nie przyłapuje go na błędach i nie wytyka nielogiczności w rozumowaniu.

Panting redukuje problem z dość ogólnego “czy nauka i religia daje się pogodzić” do “czy teizm w ujęciu chrześcijańskim da się pogodzić z teorią ewolucji”. Dodatkowo teizm definiując jako istnienie Boga sterującego ewolucją bez bagażu mitów zawartych w Biblii. Popełnia przy tym podstawowy błąd wychodząc z założenia, że Bóg istnieje i próbując udowodnić zgodność nauki ze Stwórcą. Nie można z fałszu wyciągać wniosków. Istnienie omnipotentnego Boga automatycznie oznacza zgodność czegokolwiek z jego obecnością. Wystarczy, że sobie tego Bóg zażyczy. Nie mają znaczenia żadne materialne dowody ani obserwacje dokonywane przez naukowców. Co tam obserwacje! Nie ma znaczenia cała rzeczywistość. W końcu nie da się w takiej sytuacji obalić tezy o ośmiosekundowym Wszechświecie. Bo któż zaręczy, że Wszechświat nie został stworzony 8 sekund temu wraz z wszystkimi naszymi wspomnieniami? Nie ma potrzeby dowodzić zgodności ewolucji i teizmu. Ośmiosekundowy Wszechświat załatwia zgodność Boga z dowolną teorią.

To nie nauka ma udowodnić nieistnienie Boga, to teologowie powinni podać dowód na jego istnienie. Panting odwraca tu logikę i w konsekwencji może udowodnić wszystko. Faktycznie bowiem ma rację, że jeśli założymy, że Bóg istnieje to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sterował ewolucją. Nie jest wymagany do poprawnego działania ewolucji ale nie można zaprzeczyć, że taka ewolucja nie byłaby możliwa. W końcu sterowanej ewolucji używamy od setek lat hodując zwierzęta i rośliny według naszych potrzeb i wymagań.

Panting ignoruje też brzytwę Okhama słusznie twierdząc, że przy założeniu istnienia Boga bardziej prawdopodobne jest stworzenie inteligentnych istot niż ich samoistne wyewoluowanie. Znowuż jednak: z fałszywej przesłanki o istnieniu wszechmocnej istoty można wyciągnąć dowolne wnioski. Brzytwa Okhama obcina Boga dużo wcześniej. Należy wyjść z pozycji agnostycznej i wywnioskować teizm z obserwacji a nie zakładać coś co mamy dopiero udowodnić. Co ciekawe Panting zdaje się widzieć ten problem ale świadomie go ignoruje.

Dennett nie punktuje go tutaj choć powinien. Zamiast tego wdaje się w bezcelową dyskusję na temat naturalizmu rzekomo niezgodnego z teorią ewolucji. Panting twierdzi, że naturalizm w połączeniu z teorią ewolucji nie prowadzi do powstania istot zdolnych poznać obiektywną prawdę. Posługuje się w tym celu dość mętnym wywodem i płynną definicją przekonania. Według niego to, że żaba widzi muchę 10cm od swego nosa i jest w stanie na nią zapolować nie jest tożsame z przekonaniem żaby o istnieniu muchy 10 cm od nosa. Wprowadza dodatkowe pojęcia wskaźników i kompletnie zapętla się w rozumowaniu. W dodatku opiera się na niczym nieuzasadnionym założeniu, że cechy powstałe w procesie doboru naturalnego i przystosowujące organizm do środowiska nie mają nic wspólnego z prawdą obiektywną i nie prowadzą do jej odkrycia. Jeśli już to prawdziwe jest stwierdzenie odwrotne: aby skutecznie istnieć w środowisku organizmy muszą budować coraz lepsze i dokładniejsze jego modele. I nie jest do tego wymagane istnienie inteligentnego projektanta.

Książka jest rozczarowująca gdyż nie wnosi nic nowego ponad stare – i obalone – argumenty o nieredukowalności organów i protein.

PS. Edycja cyfrowa kupiona w Ebookpoint przyszła z doklejonymi 30 stronami reklam. Mam nadzieję, że to nie nowy trend bo książka wcale nie była tania (cena bazowa 22,45zł) za to bardzo krótka a reklamy stanowiły jedną trzecią zawartości.

Jak czytać Wyborczą bez paywalla.

Gazeta Wyborcza wprowadziła jakiś czas temu paywall, czyli mechanizm wymuszający zapłatę za czytanie artykułu. Niestety minusem paywalla jest to, że ukrywa treści również przed robotami wyszukiwarek internetowych takich jak Google czy Bing i nie pozwala na ich indeksowanie. Wyborcza wpadła więc na pomysł żeby rozpoznawać kto wszedł na stronę (bot czy zwykły użytkownik) i albo pokazuje całą stronę albo komunikat o konieczności zapłaty prenumeraty.
Czytaj dalej Jak czytać Wyborczą bez paywalla.

Słowo na Niedzielę – jedzenie

Dzisiaj będzie odcinek kulinarny. W Biblii Bóg daje ścisłe polecenia dotyczące tego, których zwierząt nie można jeść. Cytuję za Biblią Tysiąclecia, Księga Kapłańska, rozdział 1, wersy 1-8:

Następnie Pan powiedział do Mojżesza i Aarona:
«Tak mówcie do Izraelitów: Oto zwierzęta, które będziecie jeść spośród wszystkich zwierząt, które są na ziemi:
Będziecie jedli każde zwierzę czworonożne, które ma rozdzielone kopyta, to jest racice, i które przeżuwa.
Ale [następujących zwierząt], mających rozdzielone kopyto i przeżuwających nie będziecie jedli:
wielbłąd, ponieważ przeżuwa, ale nie ma rozdzielonego kopyta – będzie dla was nieczysty;
świstak, ponieważ przeżuwa, ale nie ma rozdzielonego kopyta – będzie dla was nieczysty;
zając, ponieważ przeżuwa, ale nie ma rozdzielonego kopyta – będzie dla was nieczysty;
wieprz, ponieważ ma rozdzielone kopyto, ale nie przeżuwa – będzie dla was nieczysty.
Nie będziecie jedli ich mięsa ani dotykali ich padliny – są one dla was nieczyste.

Widzimy więc, że Bóg wprost i bez dwuznaczności zakazuje jeść wieprzowiny. Lista jest zresztą dużo dłuższa i obejmuje również niektóre owady i ptaki. Z pokarmów, które współcześnie spożywamy zakazane są np. małże, ośmiornice i ślimaki gdyż wpadają do kategorii “bez łusek i płetw”.

Dzięki Bogu w życiu codziennym nie kierujemy się przepisami kulinarnymi zaczerpniętymi z Biblii.

Pożegnanie jesieni, a może powitanie wiosny…

Witam wszystkich,

tak dawno nic nie wrzucałem na Obskurę, że zapomniałem jak to się robi. Tak długo zbierałem się z wrzuceniem tych zdjęć, że z zimy zrobiła się wiosna, więc trudno powiedzieć czy to jeszcze pożegnanie czy już powitanie. Nie wspomnę już nawet o koledze T-1000, bo mu jedno a może nawet dwa już zera odpadły i tak nas wystawił wszystkich do wiatru i przepadł w lawy otchłani. Hasta la vista, baby ;-P

No cóż może wiosna natchnie nas wszystkich nowymi siłami, a jak na razie pokontemplujmy jeszcze tą szarość, smutek i marazm :)

Pozdrawiam

WYZYK

Witaj miły Poniedziałku czyli żegnaj stary roku bez żalu

Witam wszystkich serdecznie,

nie zdążyłem złożyć wam moi drodzy życzeń świątecznych to niech chociaż zdążę z życzeniami noworocznymi. Żegnam ten rok bez żalu bo w ogólnym rozrachunku jest na minusie. Mam nadzieję, że przeminęły już te najgorsze chwile i w roku nowym uda nam się złapać oddech. Czytaj dalej Witaj miły Poniedziałku czyli żegnaj stary roku bez żalu

Życie to nie teatr

Życie to nie teatr, ja ci na to odpowiadam;
Życie to nie tylko kolorowa maskarada;
Życie jest straszniejsze i piękniejsze jeszcze jest;
Wszystko przy nim blednie, blednie nawet sama śmierć!
Edward Stachura

Witam serdecznie,

na pewno tak macie, że wejdzie wam do głowy jakaś melodia i prześladuje was nieustannie. Ja też tak mam.
Zacznijmy może od wersji dla mnie klasycznej, ulubionej i moim zdaniem najlepszej: Czytaj dalej Życie to nie teatr

Słowo na Niedzielę

Gdy jako mały chłopiec chodziłem do kościoła i słuchałem niedzielnych kazań zastanawiało mnie dlaczego tak często powtarzają się czytania z Biblii. W końcu materiału jest na tyle dużo, że przez cały rok można cytować kolejne księgi a i tak nie wyczerpie się wszystkiego.

Po latach dotarło do mnie, że większość z opowieści, które znajdziemy w świętej księdze nie nadaje się do rozpowszechniania. I to nie ze względu na niski poziom artystyczny czy też brak przekazu moralnego. Chodzi raczej o to, że ten przekaz moralny kłóci się ze współczesnym postrzeganiem tego co jest dobre a co złe.

Ten wpis jest początkiem cyklu, w którym będę prezentował mniej znane fragmenty Biblii. Wszystkie zaczerpnąłem z oficjalnie obowiązującej katolików Biblii Tysiąclecia. Czytając te fragmenty należy pamiętać, że według doktryny katolickiej Biblia jest słowem Boga. Nie ma więc mowy o jakiejś pomyłce lub przekłamaniu. Różnice w podejściu do Pisma Świętego występują pomiędzy katolikami i protestantami gdy weźmie się pod uwagę kwestie interpretacji tekstu. W katolicyzmie objaśnianiem słowa bożego zajmują się księża, z tego też między innymi powodu przez długi czas Biblia nie była tłumaczona na lokalne języki – nie było takiej potrzeby, w końcu księża znali łacinę. Protestanci zaś uważają, że czytanie Biblii należy do ich religijnych obowiązków.

Dzisiejsza historia będzie związana z Elizjaszem. Był on uczniem proroka Eliasza a obu można nazwać świętymi mężami mającymi specjalne względu u Boga. Eliasz (podobnie jak Abraham) potrafił rozkazać wodom aby się rozstąpiły, na jego rozkaz ziemia zapadła się i pochłonęła setkę ludzi, potrafił też wskrzeszać zmarłych. Elizjasz był jego uczniem i “odziedziczył” część magicznych mocy. Wszystko co czynili Eliasz i Elizjasz czynili w imię Boga. Najczęściej wzywali go bezpośrednio a ten wysłuchiwał ich próśb i zabijał na przykład setkę ludzi.

Elizjasz wędrował któregoś dnia do miasta Betel gdy otoczyła go gromada dzieci. Dzieci jak to dzieci zaczęły naśmiewać się z proroka i jego łysiny. Na to Elizjasz się zdenerwował i przeklął ich w imię Pańskie. Innymi słowy rzucił na nie klątwę. Z lasu wybiegły wtedy dwa niedźwiedzie i rozszarpały czterdzieścioro dzieci na strzępy. Dość surowa kara jak na dzisiejsze czasy. Gdybyśmy spróbowali taką “moralność” przeszczepić na nasz grunt to biskup Głódź (z braku proroków posłużę się jego osobą jako przykładem) miałby święte prawo masakrować dziesiątki dzieci za nazwanie go grubasem.

Stary Testament, Księga Królewska, rozdział 2, wers 23-25:

Stamtąd poszedł do Betel. Kiedy zaś postępował drogą, mali chłopcy wybiegli z miasta i naśmiewali się z niego wzgardliwie, mówiąc do niego: «Przyjdź no, łysku! Przyjdź no, łysku!» On zaś odwrócił się, spojrzał na nich i przeklął ich w imię Pańskie. Wówczas wypadły z lasu dwa niedźwiedzie i rozszarpały spośród nich czterdzieści dwoje dzieci. Stamtąd Elizeusz poszedł na górę Karmel, skąd udał się do Samarii.

Dzięki Bogu w życiu codziennym nie kierujemy się moralnością zaczerpniętą z Biblii.

Wyzyk & T-1000